Ocena
Opinie
Piszę tę opinię po upływie jednej doby — dopiero teraz potrafię ubrać w słowa to, co czuję.
Tę klinikę znalazłam całkowicie przypadkowo, w chwili gdy w desperacji szukałam jakiejkolwiek całodobowej pomocy weterynaryjnej. I jestem ogromnie szczęśliwa, że los zaprowadził mnie właśnie tutaj.
Mój kot przez trzy miesiące cierpiał, a żaden weterynarz w naszym mieście nie potrafił powiedzieć, co mu dolega. I tej nocy, kiedy myślałam, że go stracę, przyjechaliśmy do tej kliniki.
Wystarczyło 15 minut, aby postawiono dokładną diagnozę. Jeden profesjonalny rzut oka — i pojawiła się nadzieja.
Przez trzy dni lekarze walczyli o jego życie tak, jakby ratowali własne zwierzę. I uratowali. Znów jest w domu, znów mruczy, znów cieszy mnie i moją córkę — i to właśnie ich zasługa.
Zostaliśmy już wypuszczeni do domu. Kot ma zalecone leczenie, otrzymaliśmy cały zestaw leków, które musi przyjmować. Będziemy pod zdalną opieką lekarza, a za tydzień obowiązkowo wrócimy na kontrolę.
Ale uratowali nie tylko jego.
Uratowali także nas — od rozpaczy, bezsilności i strachu.
Każdy telefon od lekarza rano i wieczorem był jak łyk powietrza: spokojny głos, jasne wyjaśnienia, wsparcie i życzliwość… Tego nie da się zapomnieć.
Ta klinika ma wielkie serca.
A nasza wdzięczność jest bezgraniczna.
Brak słów żeby wyrazić naszą wdzięczność za uratowanie zdrowia naszej suni Literki. Zachorowała na dyskopatię. Doznała strasznego bólu w skali 4/5 i niedowładu tylnych kończyn. Natychmiast pojechaliśmy do Lancet i mieliśmy szczęście w nieszczęściu, bo akurat pan doktor Hubert Kołodziejczak był na nocnym dyżurze. Zdiagnozował Literkę i przystąpił do zabiegu. Operacja przebiegła pomyślnie. Literka była pod profesjonalną i czułą opieką pani doktor Alony Hubarenko oraz uważnych i miłych pielęgniarek i pani rehabilitolog podczas swego pobytu w szpitalu. Chociaż bardzo ciężko znosiliśmy rozłąkę z Literką, byliśmy jednak spokojni, że miała doskonałą opiekę. Dziękujemy za profesjonalizm i dobre serca !
Polecam serdecznie. Nikt nie chciał zająć się Sabą z ropomaciczem dopiero Lancet . Super opieka kontakt podczas pobytu pieska w klinice . Teraz Saba dochodzi do siebie
Polecam Dr. Alone wspaniała ciepła i życzliwa osoba zostawienie pieska w szpitalu pod jej opieką było naprawdę kojącym doświadczeniem . Następnego dnia zadzwoniła i zapytała jak się czuje piesek . To się wręcz nie zdarza ♥️ pięknie dziękuję za dobroć i poświęcony czas oraz życzliwość pozdrawiamy ze Skiperkiem
Chciałabym podzielić się swoją opinią na temat Kliniki Weterynaryjnej Lancet.
Nasz pies trafił do Państwa w bardzo ciężkim stanie w weekend w nocy. Została mu natychmiast udzielona pomoc, a już następnego dnia przeszedł operację. Za szybką reakcję oraz uratowanie jego życia jesteśmy bardzo wdzięczni. Doceniamy również kontakt z lekarzem prowadzącym, który na bieżąco przekazywał nam informacje o stanie psa.
Zgodnie z decyzją lekarzy pies pozostał w klinice na tydzień . Niestety, przy jego odbiorze okazało się że pies ma rozległe odleżyny (poinformowano nas o tym telefonicznie, ale nie wspomniano o wielkości tych odleżyn ), według informacji uzyskanych od weterynarza prowadzącego obecnie jego rehabilitację – są bardzo poważne. Nasz lekarz był zaskoczony ich rozmiarem i ocenił, że taki stan budzi poważne wątpliwości co do przebiegu opieki pielęgnacyjnej podczas hospitalizacji.
To sprawiło, że zaczęliśmy zastanawiać się, czy w czasie pobytu w klinice pies miał zapewnioną odpowiednią opiekę, w tym regularną zmianę pozycji ciała oraz właściwą pielęgnację, która u pacjentów leżących jest niezwykle istotna.
Koszt leczenia wyniósł ponad 17 tysięcy złotych. Przy tak wysokich kosztach oczekiwaliśmy nie tylko skutecznego leczenia operacyjnego, ale również kompleksowej opieki pooperacyjnej. Niestety nasze doświadczenie w tym zakresie okazało się bardzo rozczarowujące.
Obecnie, zamiast w pełni skupić się na rehabilitacji po operacji, każdego dnia walczymy o to, aby odleżyny się zagoiły i nie doszło do zakażenia ani martwicy tkanek. Nie wspomnę już o dodatkowych kosztach, które teraz ponosimy. Jest to dla nas, a przede wszystkim dla naszego psa, źródło dodatkowego cierpienia i ogromnego stresu.
Jesteśmy szczerze wdzięczni za uratowanie życia naszego psa. Jednocześnie nie możemy przejść obojętnie obok stanu, w jakim został nam wydany po hospitalizacji. Mamy nadzieję, że ta opinia skłoni Państwa do przeanalizowania standardów opieki nad pacjentami wymagającymi długotrwałego leżenia, aby podobna sytuacja nie spotkała innych właścicieli i ich zwierząt.
Nie wiem skąd biorą się te negatywne opinie. Mój psiak zawsze był w 100 procentach zaopiekowany. Owszem w nagłych przypadkach późnym wieczorem czy w nocy trzeba czekać podobnie jak na sorze ale krócej. I czeka właściciel a nie zwierzę w złym stanie. Jeśli zwierzak jest w złym stanie, jest zabierany od razu, ale na wywiad z lekarzem trzeba czekać. Zawsze miał zrobione wszystkie badania, zawsze udzielano konkretnej i obszernej informacji. Lekarze konsultują tam też przypadki ze sobą na wzajem. Gdy zwierzak zostawał w szpitalu o był jakiś próbkę z jedzeniem czy załatwianiem się to nawet był telefon od pani doktor z prośbą by przyjść i wziąć go na spacer na przykład, żeby miał mniej stresu. Mój pies ma ponad 15 lat. Przeprowadzono mu tam zabieg usuwania zębów, zamykania przetoki, czyszczenia pozostałych zębów, pod narkozą. Miał zrobione wszelkie badania przed zabiegiem. Został skierowany również do kardiologa. Zabieg odbył się bez żadnych komplikacji mimo wieku psa. Bardzo szybko doszedł do siebie. Innym razem trafił do kliniki po 22. Nikt nie wiedział co mu jest. O 13 czuł się dobrze, a potem coś zaczęło się dziać. Leciał przez ręce, nie chodził. Natychmiast został zabrany na szpital a na wywiad trzeba było czekać okolo1,5 godziny. Pani doktor przyszła na wywiad już z pewnymi informacjami, bo psem zaopiekowano się od razu. Pieska zdiagnozowano i wyleczono. Wrócił do domu cały i zdrowy . Dziękuję wszystkim w klinice za dobrą opiekę.
Niestety, nie mogę polecić przede wszystkim ze względu na złą organizację pracy !Byliśmy z naszym pieskiem w sobotę z powodu urazu łapki, zasugerowano nam również wizytę u ortopedy. Zapisaliśmy pieseczka na piątek, po czym po minucie wizytę przełożyłam telefonicznie na czwartek. Jechaliśmy w korku na wizytę na godz 15.30, piesek na czczo, bez leków p//bólowych ,takie były zalecenia. Niestety okazało się, że pani z rejestracji zapomniała przełożyć naszej wizyty!!! Zostaliśmy odprawieni bez pomocy rozwiązania problemu. NIE POLECAM i na pewno już nigdy tam nie pojedziemy, odradzę również znajomym. Małgorzata Frątczak.
Bardzo polecamy z Prezesem ciocię Alicję i ciocię Beatę z recepcji. Kochamy całym serduszkiem za zaangażowanie, wiedzę, profesjonalizm, empatię i smaczki! Dziewczyny mają ogromny szacunek do zwierząt 🫶 my będziemy zdecydowanie wracać!
Serdeczne podziękowania dla Pani weterynarz pełniącej nocny dyżur z soboty na niedzielę za opiekę nad naszą Różą. Dziękujemy za zaangażowanie, profesjonalizm, empatię i walkę do samego końca. Mimo ogromnego bólu po stracie naszego pieska, jesteśmy wdzięczni za okazane serce i wsparcie w tych bardzo trudnych chwilach
Najwyższa ocena i ogromna wdzięczność! ⭐⭐⭐⭐⭐
Z całego serca pragnę podziękować całemu zespołowi Kliniki Weterynaryjnej Lancet w Łodzi za uratowanie mojej 14-letniej Tosi (piesek rasy York). Trafiłyśmy do kliniki w ogromnym stresie po tym, jak moja psia seniorka została potrącona przez hulajnogę. Diagnoza była bolesna – złamana łapka i widmo ciężkiej, niezwykle ryzykownej w tym wieku operacji.W tym trudnym momencie z pomocą przyszedł nam Pan doktor Paweł Kołodziejczak .To lekarz z ogromną empatią, wiedzą i niesamowitą intuicją. Podjął on odważną, ale jak się szybko okazało – genialną decyzję o założeniu gipsu zamiast natychmiastowego otwierania łapki. Ta decyzja była w stu procentach trafiona! Tosia uniknęła ciężkiej narkozy i skomplikowanego zabiegu, a łapka zrosła się idealnie. Dziś Tosia znowu biega, cieszy się życiem i nie ma śladu po tym strasznym wypadku!Opieka w klinice Lancet była po prostu fantastyczna. Na szczególne wyróżnienie zasługuje również cały personel pomocniczy – panie w rejestracji oraz technicy weterynarii. Wszyscy stanęli na wysokości zadania, otaczając Tosię niezwykłą delikatnością, a mnie dając ogromne wsparcie psychiczne. Każda wizyta przebiegała w atmosferze pełnej troski, profesjonalizmu i cierpliwości. Doktor Paweł Kołodziejczak oraz cały zespół to ludzie z prawdziwego powołania. Gorąco polecam tę klinikę każdemu, kto szuka najlepszej i najbardziej ludzkiej opieki dla swojego przyjaciela!
Chcę podzielić się swoim doświadczeniem, ponieważ po kilku wizytach w tej klinice pozostało mi bardzo nieprzyjemne wrażenie.
Na początku zgłosiliśmy się z psem z problemami z uszami, a dwa dni później z powodu biegunki. Łącznie byliśmy w klinice 5 razy. Uszy były dwukrotnie badane pod mikroskopem, wykonywano leczenie, między innymi z powodu drożdżaków, które rzeczywiście zostały wykryte, i za każdym razem zalecano nam kolejną wizytę kontrolną. Wizyty związane z problemami z uszami kosztowały około 250 zł każda, a pozostałe do 150 zł.
Po badaniu kału powiedziano nam również, żeby umówić kolejną wizytę w celu leczenia lamblii. Kiedy byliśmy już zapisani na następną wizytę, poinformowano nas, że trzeba dodatkowo umówić jeszcze jedną, podczas której zostanie nam wyjaśnione, jak leczyć lamblie. W rezultacie miałam wrażenie, że cały czas trzeba przychodzić do kliniki na kolejne wizyty i procedury.
W pewnym momencie zdecydowałam się skonsultować psa z innym weterynarzem — i właśnie wtedy spotkało mnie największe rozczarowanie. Podczas pierwszego badania lekarz od razu znalazł w lewym uchu psa ciało obce — wyglądające jak mały patyczek lub igła. Okazało się, że trzeba je usunąć w znieczuleniu.
Mój pies przez cały ten czas nie wychodził na zewnątrz, więc ciało obce na pewno nie mogło pojawić się pomiędzy wizytami w innej klinice. Musiało znajdować się w uchu już wtedy, kiedy byliśmy tutaj na leczeniu.
Jutro jedziemy do innej kliniki na zabieg w znieczuleniu, żeby usunąć to ciało obce z ucha.
Rozumiem, że drożdżaki rzeczywiście były obecne i wymagały leczenia. Nie rozumiem jednak, w jaki sposób podczas dwóch badań ucha pod mikroskopem nie zauważono tego ciała obcego. Szczególnie że każda wizyta związana z uszami kosztowała około 250 zł.
Dlatego nasuwa się bardzo proste pytanie: jak po dwóch dokładnych badaniach ucha można było nie zauważyć znajdującego się w nim ciała obcego?
Nie jestem weterynarzem i nie chcę oceniać całego sposobu leczenia, ale jako właścicielka zwierzęcia oczekuję, że podczas kolejnych, dokładnych badań zostanie znaleziona przyczyna problemu, szczególnie jeśli znajduje się ona fizycznie w uchu.
Niestety po tym doświadczeniu straciłam zaufanie do tej kliniki. Najbardziej nie chodzi nawet o liczbę wizyt czy wydane pieniądze, ale o to, że problem, który cały czas znajdował się w uchu mojego psa, został zauważony w innej klinice od razu.
Byłam we wtorek ponieważ pies dziwnie się zachowywał, ziapał, unikał kontaktu wyraźnie odczuwał ból. Nie mogłam znaleźć przyczyny więc pojechałam do internisty. Lekarz zbadał psa, stwierdził zapalenie dziąseł lecz uznał że to nie powinna być przyczyna nagłego bólu. I nie stwierdził przyczyny. Zaproponowano mi lek przeciwbólowy i przyjście na następny dzień na badanie wszystkiego po kolei jeśli nie przejdzie. Po nieprzespanej nocy (zastrzyk nie pomógł) zauważyłam że pies odskakuje od miski podczas jedzenia więc domyśliłam się, że jednak to zapalenie doskwiera. Poprosiłam telefonicznie o antybiotyk.. antybiotykoterapia i tak jest niezbędna przed jakimkolwiek zabiegiem zębów. I tak nie było nigdzie terminów do dentysty na już a pies cierpiał. Usłyszałam że aby otrzymać receptę muszę mieć kolejną wizytę u internisty. W moim odczuciu celem jest nabijanie jak największej ilości wizyt, brak chęci pomocy zwierzęciu, brak kompetencji. Porażka!!
Pojechałam do innej kliniki, leczenie wdrożone od razu.
Polecam gorąco! Trafiłyśmy tam w święto z moją kotką ( 5- tygodniową). Zaczęła wymiotować, nie miała siły wstać, nie mogła zrobić kupki, brzuszek był bardzo bolesny a kociak przelewał się przez palce. Nie wiedziałam co robić i jak najszybciej pojechałam do tej kliniki całodobowej. Pani weterynarz poważnie i profesjalnie podeszła do sparwy i rozpoczęła leczenie. Zostawiłam kotkę w klinice żeby była pod ciągła wyspecjalizowaną opieką. Oczywiście Pani dzwoniła do mnie i informowała o stanie kotka. Po dobie spędzonej w klinice kociak ożył🥰 i mogłam ją odebrać. Dostałam wyniki badań zalecenia i leki. Po powrocie do domu kotka bawi się, je i zaczyna normalnie robić kupkę. PUMA i ja 😊jesteśmy ogromnie wdzięczne za profesjonalną pomoc całej ekipie kliniki, za empatię i kontakt telefoniczny.
Bardzo, bardzo polecam to miejsce! Przyjechałam w środku tygodnia, w środku nocy, przerażona jak cholera (psinka wymiotowała pianą, a kupa zamieniła się w wodę z krwią. Wcześniej miała tylko biegunkę i byłyśmy już pod opieką naszego miejscowego lekarza).
Pani Doktor (bodajże Alicja? Z tego stresu nie pamiętam), jak i Pani z rejestracji bardzo miłe i empatyczne. Ja przerażona, łzy w oczach, a one spokojnie mi wszystko tłumaczą. Po powrocie do domu, kiedy zastrzyki zaczęły działać już 100%, bardzo duża poprawa.
Tak czy owak, zauroczył mnie sam spokój i poziom empatii, świetne miejsce.
Nie polecam. Niestety błędna diagnoza lekarki spowodowała,ze pies nie żyje. Mimo podpowiedzi co moze byc uparła się,ze pies nie chodzi od kręgosłupa a pies byl zatruty. Chęć pomocy psu skończyły sie tragedia. Gdyby trafił do przychodni na rekini by żył. Pieniądze biorą zwierzęta nie zdrowieją. Nie polecam tego miejsca. Szkoda tylko ,że wcześniej nie przeczytałam opinii pisanych przez ludzi. Widzę ze nie tylko nasz piesek trafił na złą diagnozę. Wszystkim powinni oddawać pieniadze za złe leczenie.
Najczęstsze pytania
Jakie są godziny otwarcia Lancet Klinika Weterynaryjna?
Poniedziałek: 00:00–24:00; Wtorek: 00:00–24:00; Środa: 00:00–24:00; Czwartek: 00:00–24:00; Piątek: 00:00–24:00; Sobota: 00:00–24:00; Niedziela: 00:00–24:00.
Gdzie znajduje się Lancet Klinika Weterynaryjna?
Adres: Kościelna, 10, Łódź-Bałuty, Łódź.
Jak skontaktować się z Lancet Klinika Weterynaryjna?
Telefon: +48605848613. Strona: lancet.pl.
Jaka jest ocena Lancet Klinika Weterynaryjna?
3.8 na 5 na podstawie 1707 opinii użytkowników Google.
Czy Lancet Klinika Weterynaryjna jest dostępny dla osób na wózkach?
Tak: dostępne wejście, dostępne miejsca, dostępna toaleta.