Ocena
Opinie
Bardzo profesjonalne miejsce w którym pracują ludzie z pasją.wazne żeby umówić się wcześniej na wizytę. Jak widać na zdjęciu zwierzęta są tam zawsze wysłuchane i mają prawo głosu.
Lekarze i obsługa z Kliniki są niesamowici po raz drugi uratowali mojego wszystkożernego psiaka, po raz kolejny zjadła coś trującego. Jej stan był tragiczny i wydawało się, że nie ma szans na przeżycie, ale genialna opieka począwszy od nocnej wizyty przez cały pobyt mojego psiaka w Klinice uratowały jej życie.
Bardzo dziękuję wszystkim pracownikom Kliniki.
Wdzięczna za tak skuteczną pomoc . Jestem pod ogromnym wrażeniem i wszystkim polecam Waszą Klinikę.
Niestety, dałem się nabrać drugi raz tej klinice i już nigdy więcej. Niestety tylko dlatego że inny weterynarz był na urlopie a potrzebowaliśmy szybkiej pomocy. Myśleliśmy że ją otrzymamy, było inaczej. Drugi raz kot przeżył u nich 3 dni.
3 dniowy koszt leczenia kota to prawie 3000 zł
Ceny z kosmosu
Klinika nastawiona tylko i wyłącznie na zdzieranie pieniędzy a nie na pomoc zwierzętom.
Założenie wenflonu 45 zł ?
Koszt reanimacji 70 zł ???
To powinien być wasz obowiązek pomocy braciom mniejszym, a nie coś na czym żerujecie.
Nie długo to za samo wejście do gabinetu zażądacie 200 zł
Drugi raz ta sama historia, że po dwóch dniach stan kota nagle się pogarsza. Kot miał zapalenie płuc, niestety do domu już nie wrócił.
Nie polecam nikomu przyprowadzać tu swojego przyjaciela. To umieralnia dla zwierząt .
Nie polecam tej kliniki.
W niedziele po południu moj pies dostal nagłego ataku, Lola chodziła bokiem, nie reagowała na światło, miala drgawki - dodam ze był to zdrowy piesek, bez zadnych chorób, a w dniu ataku nic nie wskazywalo ze cos jest nie tak, zachowywala jak jak zwykle. Nasza pierwszą najszybszą reakcja byl wet - Klinika Braci Mniejszych. Zaczynając od tego ze moj mąż musiał wyprosić zeby pies byl przyjęty na cito, uwazam ze nie dołożono wszelkich staran do tego aby Lolcia przeżyła. Lola dostala tlen, leki na uspokojenie, tabletkę na toksyny. Została zbita temperatura. O wyniki badań musieliśmy sie doprosić i dopytać aby ktoś nam cos powiedzial. Pies po podanych lekach miał bardzo słaby oddech co zostalo zgłoszone lekarce, na co usłyszałam informacje ze "tak ma byc, moze miec tez bezdechy". Lola została w szpitalu, z określeniem stanu jako ciezki, nikt nie wiedział co jej jest mimo ze badania krwi byly dobre i USG takze. O godzinie 16:30 pojechaliśmy do kliniki ponownie aby moc odwiedzić psa. W recepcji otrzymaliśmy informacje, ze pies jest wprowadzony w śpiączkę a Pni doktor jest w trakcie odwiedzin i nie możemy teraz zobaczyć Loli. O 21:30 pojechaliśmy ponownie do kliniki aby dowiedzieć sie co ze stanem zdrowia naszego pieska, bo oczywiście nie było mozna sie tam dodzwonić. Na zmianie nocnej byla juz inna lekarka, wszystko nam wytłumaczyła i nas uspokoiła. Otrzymaliśmy informacje ze Lola jest zaintubowana, ze temperatura spadla, spi pod kocykiem STAN JEST STABILNY, rano beda wykonywane badania. Bardzo nas to uspokoiło. O godzinie 2:14 otrzymałam telefon z informacją ze Lola nie zyje. Dlaczego skoro stan byl stabilny? Osoba która do nas dzwonila, wprost powiedziala ze nie wie kiedy serce sie zatrzymało, co wg nas oznacza niedopilnowanie psa, oraz prawdopodobnie nie podpięcie do należytych aparatur. Następnego dnia o 7 pojechaliśmy pożegnać sie z Lolcią, Pani doktor która nas przyjmowała poprzedniego dnia, na pytanie dlaczego Lola odeszla skoro stan byl stabilny odpowiedziała "ROZMAWIALAM Z PANIĄ DOKTOR NIKT NIE MOWIL ZE STAN PSA JEST STABILNY, STAN CALY CZAS BYL CIEZKI". Na pytanie męża czy byla podpięta do aparatur, pani doktor odpowiedziała ze byla podpięta unikając naszego wzroku, patrząc sie w ziemię. Na kolejne pytanie dlaczego Lola nie została reanimowana "Pani Doktor" odpowiedziała "zatrzymała sie juz akcja serca" - takie to wytłumaczenie. Poprosiliśmy o dokumentację medyczna hospitalizacji. Od dwóch dni jej nie mamy i nie możemy sie o nia doprosić. Razem z mężem nie możemy sie pogodzić z tym ze zawiezlismy tam naszego pieska, do ludzi bez sumienia. Lola miala 3 lata i byla silnym psem. Dla nas jest bardzo dużo niewiadomych przy tej hospitalizacji. ZDECYDOWANIE NIE POLECAM TEJ KLINIKI, to juz nie jest pomaganie, tylko zwykle zbijanie kasy i korporacja.
Zdecydowanie nie polecam tej kliniki.
Przy wypisie mojego psa nie otrzymałam wypisu medycznego, informacji o przebiegu hospitalizacji, wykonanych zabiegach ani pełnych zaleceń dotyczących dalszego leczenia. Pies miał przyjmować trzy leki, a otrzymałam jedynie odręczny zapis dawkowania jednego z nich na foliowej torebce. Nie przekazano mi informacji o dawkach pozostałych leków ani godzinach ich podawania.
Po telefonie z prośbą o wyjaśnienia spotkałam się z opryskliwym podejściem. Przesłane później zalecenia nadal były niekompletne. Na wypis kazano mi czekać 48 godzin po opuszczeniu kliniki przez psa.
Najbardziej szokujące było to, że klinika nie potrafiła od razu podać, godzin w których były podawane mojemu psu leki podczas hospitalizacji. Dopiero po kolejnych telefonach okazało się również, że zmieniono sposób podawania leków względem wcześniejszych zaleceń kardiologa z tej samej kliniki, nie informując mnie o tym przy wypisie.
Pies wrócił do domu w gorszym stanie niż został przyjęty, a ja zostałam bez podstawowych informacji potrzebnych do kontynuacji leczenia. Przy kosztach hospitalizacji na takim poziomie oczekiwałabym profesjonalizmu, rzetelnej dokumentacji i właściwej opieki nad pacjentem oraz jego opiekunem. Zdecydowanie odradzam. Z czymś takim nie spotkałam się nigdy wcześniej!!!! Mój piesek był u nich 4 dni i niestety umiera, a specjaliści w innej klinice w Zgierzu nie zdążyli już nic zrobić. Nigdy sobie nie wybaczę, że wybraliśmy ich jako ratunek, ludzi bez serca, zaangażowania, empatii w dodatku nie kompetentnych o czym świadczy opisane powyżej lekceważące podejście. Zapłaciłam kilka tysięcy próbując ratując przyjaciela i czuję się winna za to, że trafiła na tych ludzi.
Niestety organizacja pracy w tej klinice jest fatalna. Terminy odległe na dwa tygodnie w przód.. Jedyny kontakt tak naprawdę przez znajomości z lekarzem, w pilnym przypadku zaostrzenia objawów kardiologicznych u mojego psa. Przyjęty poza kolejka tu nie mogę powiedzieć złego słowa. Natomiast sytuacja wyglądała kuriozalnie, zero empatii podczas morfologii, przestraszony pies podczas koniecznej morfologii nie został nawet pogłaskany przed badaniem, aby skrócić dystans ze zwierzęciem. Krzyk lekarza na psa, który pobierał krew wywołał u psa taki lęk, że jedynie co chciał zrobić to wyrwać się i uciec, dodam iż mój pies był wielokrotnie leczony w różnych placówkach i nigdy nie spotkałam się z takim brakiem empatii dodatkowo mój pies nigdy nie uciekał z gabinetu i nigdy się nie wyrywał. Ponadto podniesiony ton wzmaga lęk i nerwy u zwierzaka. Dodatkowo lekarz do samca psa zwraca się jak do samicy. Na recepcji panie nie wiedzą o żadnych przeprowadzonych badaniach i kwota jaką mam uiścić za badania. Brak słów. Nikomu nie życzę takiego potraktowania w sytuacji kiedy zwierzak jest przestraszony i chory ,a opiekun nie wie co ma ze sobą zrobić. Zero wsparcia ze strony personelu.
Z całego serca polecam przychodnię weterynaryjną Braci Mniejszych!❤️
Mój ukochany Karmel, świnka morska, przeszedł tam operację, która na szczęście przebiegła pomyślnie. Mimo wielu wątpliwosci...Od początku do końca czułam, że jest w dobrych rękach.Szczególne podziękowania należą się doktor Agnieszce Nowak za ogromny profesjonalizm, empatię i zaangażowanie. Doskonale rozumiała, jak bardzo martwię się o mojego pupila, dlatego zaraz po zakończeniu operacji dostałam informację, że wszystko przebiegło pomyślnie. Ten gest dał mi ogromny spokój i pokazał, jak wielkim sercem podchodzi do swoich pacjentów i ich opiekunów.Po operacji Karmel otrzymał fantastyczną opiekę, a pani doktor bardzo skrupulatnie kontroluje jego stan zdrowia i dba o każdy szczegół leczenia. Dzięki jej wiedzy, doświadczeniu i trosce czuję, że mój zwierzak ma zapewnioną najlepszą możliwą opiekę.Jeśli szukacie weterynarza, któremu można bezgranicznie zaufać, z czystym sumieniem polecam przychodnię oraz doktor Agnieszkę Nowak,która specjalizuje się w zwierzętach egzotycznych. To miejsce tworzą ludzie z prawdziwą pasją, ogromną wiedzą i wielkim sercem do zwierząt. Dziękuję za wszystko Pani Doktor jak i całemu Personelowi🤩
O klinice Braci Mniejszych w Łodzi słyszałam naprawdę dużo dobrego. Zawsze miałam ją w głowie jako miejsce, do którego w razie potrzeby można spokojnie pojechać ze zwierzęciem, bo przecież tyle osób ją poleca. Tym większe jest moje rozczarowanie tym, jak zostaliśmy potraktowani — a właściwie nawet nie przez lekarzy, bo do lekarza ostatecznie nie udało nam się dostać.
Już około miesiąca temu miałam kontakt z rejestracją tej kliniki i wtedy również spotkałam się z bardzo niemiłą obsługą i brakiem jakiejkolwiek chęci pomocy. Wtedy pomyślałam: okej, może pani miała zły dzień. Nie chciałam od razu wystawiać negatywnej opinii.
Dzisiaj jednak wiem, że problem chyba nie był jednorazowy.
We wtorek zadzwoniliśmy do kliniki, ponieważ nasz pies podczas zabawy z innym psem wybił sobie ząb. W innej klinice zalecono nam wykonanie RTG, żeby sprawdzić, czy w dziąśle nie pozostał korzeń. Zadzwoniliśmy więc do Braci Mniejszych, przedstawiliśmy sytuację i bez problemu umówiono nas na czwartek na godzinę 11:00.
I tutaj zaczyna się absurd.
Nikt podczas rozmowy nie powiedział nam, że przed wykonaniem RTG wymagane jest badanie krwi. Nikt nie powiedział, że pies musi być na czczo. Nikt nie powiedział nam, że powinniśmy się do tego w jakikolwiek sposób przygotować.
W efekcie 40 minut jazdy do Konstantynowa Łódzkiego, a następnie powrót z niczym. Łącznie około półtorej godziny spędzonej z psem w samochodzie tylko po to, żeby na miejscu dowiedzieć się, że badania nie można wykonać.
Kiedy zapytaliśmy, czy w takim razie możemy zrobić na miejscu badanie krwi, okazało się oczywiście, że nie, ponieważ pies nie był na czczo. Czyli gdybyśmy zostali właściwie poinformowani podczas umawiania wizyty, moglibyśmy po prostu odpowiednio się przygotować i nie tracić czasu.
Najbardziej rozbrajająca była jednak odpowiedź rejestratorki na pytanie, dlaczego nikt nie poinformował nas o konieczności wykonania badań krwi. Usłyszeliśmy, że „to nie jest w jej interesie”, że ona się na takich rzeczach nie zna i że nie musi nam mówić, co jest potrzebne.
Rejestracja jest pierwszym kontaktem pacjenta z kliniką. Jeżeli umawia się konkretne badanie, to chyba absolutnym minimum jest przekazanie pacjentowi podstawowych informacji dotyczących przygotowania do tego badania. Jeśli osoba pracująca w rejestracji tego nie wie, to wystarczy powiedzieć: „nie jestem pewna, proszę skonsultować to z lekarzem” albo sprawdzić. Zamiast tego usłyszeliśmy w zasadzie, że to nie jej problem.
Na koniec chcieliśmy chociaż dowiedzieć się, ile będzie kosztowało wykonanie RTG. Pani nie była w stanie podać nam nawet orientacyjnej ceny ani żadnych widełek, mimo że podaliśmy wagę psa. Rozumiem, że cena może zależeć od zakresu badania czy konieczności sedacji, ale chyba można przekazać klientowi chociaż orientacyjny koszt albo powiedzieć, od czego dokładnie zależy cena.
I żeby było jasne - nie oceniam tutaj lekarzy ani poziomu leczenia, ponieważ przez sposób działania rejestracji nawet nie mieliśmy okazji z nich skorzystać.
Jestem naprawdę wkurzona, ale przede wszystkim rozczarowana. Można nie znać odpowiedzi na każde pytanie. Można czegoś nie wiedzieć. Ale można też po prostu wykazać minimum zainteresowania i odpowiedzialności za informacje przekazywane osobie, która jedzie ze zwierzęciem na konkretnie umówione badanie.
Zamiast tego zostaliśmy odesłani z kwitkiem, po zmarnowanym czasie, niepotrzebnej podróży i z poczuciem, że właściwie nikt nie widzi w tym żadnego problemu.
Po tak dobrych opiniach spodziewałam się naprawdę zupełnie innego poziomu obsługi. Niestety, na ten moment zdecydowanie nie polecam - przede wszystkim ze względu na rejestrację i sposób traktowania klienta.
Zdecydowanie nie polecam tej placówki w nagłych przypadkach.
Doskonale rozumiem, że na dyżurze może przyjmować jeden lekarz, jednak czas oczekiwania wynoszący aż 4 godziny przy zaledwie 3 pacjentach w kolejce to skrajna przesada. Do kliniki weterynaryjnej w nocy trafiają zwierzęta w stanie zagrożenia zdrowia lub życia, gdzie liczy się czas.
Mój pies był w bardzo złym stanie – wymiotował i miał ostrą biegunkę bezpośrednio pod drzwiami kliniki, na co nikt z personelu nie zareagował należytym wsparciem czy sprawniejszą triażacją pacjentów. Organizacja pracy w tym miejscu całkowicie leży. Przy tak dużym zapotrzebowaniu i takich sytuacjach awaryjnych pacjenci nie powinni być pozostawieni sami sobie na tyle godzin.
Ostatecznie pojechaliśmy do kliniki w Łodzi, gdzie przyjęto nas od ręki i udzielono natychmiastowej, profesjonalnej pomocy. Całkowity brak sprawności i empatycznego podejścia do cierpiącego zwierzęcia.
Fachowa pomoc dla zwierząt. Miałam okazję leczyć tu świnki morskie. Polecam to miejsce, miła obsługa i lekarze.
Dzięki dr Maziarz moja świnka morska czuje się dobrze i wyzdrowiała jej nóżka którą sobie obgryzała. Dostała odpowiednie leki żeby szybko wyleczyć stan zapalny i wygoić nóżkę. Szkoda że nie trafiłam tutaj jak zaczęły się innyw problemy. Jestem bardzo zadowolona z opieki tutaj
Przyjechaliśmy do Kliniki Weterynaryjnej Braci Mniejszych z naszym psem na tomograf komputerowy. Od samego początku spotkaliśmy się z ogromnym profesjonalizmem – zarówno jeśli chodzi o podejście do zwierzęcia, jak i kontakt z nami jako właścicielami.
Choć wyniki badania nie były dla nas łatwe do przyjęcia, to sposób, w jaki zostaliśmy przez cały proces poprowadzeni, zasługuje na najwyższe uznanie. Wszystko zostało nam dokładnie wyjaśnione, krok po kroku – bez zbędnego straszenia, ale też bez zamiatania niczego pod dywan. Konkret, empatia i rzeczowość w jednym.
Czuliśmy, że jesteśmy w dobrych rękach, a nasz pies był traktowany z troską i spokojem. Dostaliśmy jasne informacje na temat dalszych możliwości leczenia, co bardzo pomogło nam złapać oddech i nabrać mimo wszystko trochę nadziei.
Dziękujemy całemu zespołowi Kliniki Braci Mniejszych – za fachowość, cierpliwość i ludzkie podejście. Takie miejsca naprawdę robią różnicę.
Nie da się dodzwonić, nie odpisują na maile. Ceny z kosmosu. Pani z recepcji wybitnie niepomocna i niesympatyczna. Kot musiał wrócić trzykrotnie z tym samym problemem. Na trzeciej wizycie dowiedziałam się, że stan zwierzęcia się pogorszył, ponieważ za pierwszym razem nie została mu przepisana wystarczająca ilość leków...
Poprzednia opinia została usunięta, więc dodaję kolejną. Brak w tym miejscu empatii dla naszych pupili. Przyjechaliśmy o 7 rano, lekarz od królików rozpoczynał dyżur. Już na samym początku dnia pracy dr uznała że nie przyjmie nas z królikiem w stanie zagrożenia życia, bo nie ma czasu, gdyż już jeden pacjent poza kolejnościa się pojawił. Nie dostaliśmy żadnej pomocy, doktor nawet nie spytała co się dzieje, tylko kazano nam szukać i jechać do innych klinik. Dziękuję za reakcję innej Pani z poczekalni za informację gdzie możemy na szybko podjechać. Straciliśmy na to miejsce jedynie czas, nerwy nasze oraz stres już osłabionego zwierzęcia, nie poczuliśmy żadnej empatii zarówno od rejestracji jak i od gabinetu lekarskiego. Być człowiekiem nie boli. Jeżeli potrzebujecie prawdziwej pomocy dla zwierzaka w ciężkim stanie, a nie cyrku ludzi bez żadnych wartości i bez chęci działania z misją niesienia pomocy, to unikajcie tego miejsca. Ilość ostatnich negatywnych opinii w ostatnim czasie o tym miejscu mówi sama za siebie. Usuwanie negatywnych komentarzy wystawionych 2 miesiące temu też.
Chciałbym serdecznie podziękować Pani Doktor Magdalenie za niezwykłą empatię, wyczucie i profesjonalizm okazane podczas ostatnich chwil życia naszej ukochanej kotki Milki, która była z nami przez 16 lat.
W niezwykle trudnym dla naszej rodziny momencie Pani Doktor wykazała się nie tylko wysokimi kompetencjami medycznymi, ale przede wszystkim ogromnym sercem i zrozumieniem. Sposób, w jaki przeprowadziła rozmowę, otoczyła nas wsparciem oraz zadbała o komfort Milki, pozwolił nam godnie pożegnać wieloletnią przyjaciółkę.
Eutanazja została przeprowadzona na najwyższym, wysoce humanitarnym poziomie – spokojnie, z szacunkiem i troską o dobro zwierzęcia. Dzięki temu mieliśmy pewność, że Milka odeszła bez cierpienia, w atmosferze spokoju i miłości.
Z całego serca dziękujemy za okazane współczucie, delikatność i profesjonalną opiekę. Takie osoby jak Pani Doktor sprawiają, że nawet najtrudniejsze chwile stają się odrobinę łatwiejsze do udźwignięcia.
Przykro mi z powodu straty Milki. Szesnaście lat to piękny kawałek wspólnego życia.
Najczęstsze pytania
Jakie są godziny otwarcia Klinika Weterynaryjna Braci Mniejszych?
Poniedziałek: 00:00–24:00; Wtorek: 00:00–24:00; Środa: 00:00–24:00; Czwartek: 00:00–24:00; Piątek: 00:00–24:00; Sobota: 00:00–24:00; Niedziela: 00:00–24:00.
Gdzie znajduje się Klinika Weterynaryjna Braci Mniejszych?
Adres: Jana Pawła II, 37, Łódź.
Jak skontaktować się z Klinika Weterynaryjna Braci Mniejszych?
Telefon: +48422111103. Strona: www.klinikabm.pl.
Jaka jest ocena Klinika Weterynaryjna Braci Mniejszych?
4.3 na 5 na podstawie 2664 opinii użytkowników Google.
Czy Klinika Weterynaryjna Braci Mniejszych jest dostępny dla osób na wózkach?
Tak: dostępny parking, dostępne wejście, dostępna toaleta.