O firmie
Schronisko na Paluchu im. Jana Lityńskiego.
Chronimy niechciane psy i koty z terenu Warszawy, Gminy Piaseczno, Góra Kalwaria, Raszyn. Stwarzamy im drugą szansę.
Ocena
Opinie
Wróciliśmy wczoraj do domu z Victorią. Schroniskiem jesteśmy pozytywnie zaskoczeni - kotki są trzymane w czystości, a ich opiekunowie są bardzo mili i pomocni. Procedura adopcyjna, wbrew niektórym opiniom, była prosta - składała się z wypełnienia ankiety i wywiadu (chociaż z tego, co rozumiem, procedury dotyczące psów są nieco bardziej złożone). Jeśli dla kogoś to jest za dużo, to może nie powinien po prostu mieć kota? Wszystkie pytania miały sens, i dotyczyły stricte dobrostanu kota w nowym domu. Co więcej, kotka jest już wykastrowana i zaczipowana, co na plus.
Schronisko na Paluchu zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie. Pracownicy i wolontariusze są pomocni i zaangażowani w opiekę nad zwierzętami. Proces adopcji przebiega sprawnie, a przyszli opiekunowie otrzymują niezbędne informacje dotyczące opieki nad zwierzęciem. Widać, że dobro zwierząt jest dla schroniska najważniejsze. Polecam to miejsce wszystkim osobom rozważającym adopcję. Na zdjęciu Felicita
Bardzo się cieszymy, że udało się Pani znaleźć u nas czworonożnego przyjaciela! Trzymamy kciuki za szybką aklimatyzację w nowym domku 😊
Kotka, której zdjęcie zostało udostępnione to Felicita (0451/26) i poleca się do adopcji!
Przejechałam przez całe miasto, by dowiedzieć się, że aby choćby wstępnie obejrzeć koty do adopcji, muszę posiadać ze sobą transporter. Oglądałam wcześniej koty z innych kociarni, gdzie kilkukrotne wizyty umawiane na konkretne godziny, czas na zastanowienie się nad decyzją na 20 lat czy ankieta adopcyjna - to norma. Dziwi mnie więc, czemu ma służyć przywożenie ze sobą transportera na pierwszą wizytę zapoznawczą - chyba zachęcaniu do nieprzemyślanych decyzji. Być może ta informacja jest na stronie schroniska, natomiast nie przyszło mi do głowy, że ktoś może wymyślić coś takiego, więc nie sprawdziłam. Niestety nie jestem w poświęcić kolejnych 3 godzin na powrót do domu, wzięcie transporterka i ponowny transport tutaj. W punkcie adopcyjnym na Ochocie byłam również, ale niestety było tam tylko kilka zwierząt, wszystkie dorosłe, jedno chronicznie chore i agresywne do innych kotów, drugie - zwrócone z adopcji po agresji wobec właściciela . Adoptuję więc koty z innej instytucji, która nie utrudnia tego procesu do granic możliwości i poza granice zdrowego rozsądku.
Przykro nam, że proces Państwa rozczarował, jednak dla nas - jako Schroniska - najważniejszy jest dobrostan zwierząt. Na koty źle wpływa zmiana otoczenia oraz nadmiar bodźców, dlatego musimy ograniczać obecność osób postronnych w ich kontenerach. Zasady, które wprowadzamy nie mają na celu utrudnić adoptującym procesu a jedynie zadbać o komfort i bezpieczeństwo naszych podopiecznych.
Rozumiemy państwa niezadowolenie, jednak chcemy zaznaczyć, że informacja o transporterku znajduje się na stronie oraz po odpisem każdego kota na naszym www. Pojawienie się z transporterem jest dla nas znakiem gotowości do adopcji i skraca proces do jednej wizyty.
Dawno nie zawiodłem się na niczym tak, jak na tym schronisku. Razem z rodziną chcieliśmy adoptować starszego pieska, którym nikt się nie interesował. Przywieźliśmy mu karmę, pytaliśmy się o jego stan, a finalnie wypełniliśmy ankietę przedadopcyjną. Niestety, procedura nawet nie zdążyła na dobre się rozpocząć, bo wolontariusze poinformowali nas, że pies już jest przyznany komuś innemu. Po zgłoszeniu sprawy do biura adopcji sprawa trafiła do dyrekcji, która stwierdziła, że procedura adopcyjna nie może tak wyglądać i nakazała nomen omen tym samym wolontariuszom kontynuować z nami proces. Wolontariusze umówili się z nami na spacer, który trwał ok. 5 minut i był zrobiony od niechcenia. Podczas tego spotkania cały czas usilnie przekonywano nas, żebyśmy zainteresowali się innymi zwierzętami. Oczywiście pies nie został nam przyznany. Otrzymała go pewna pani z telewizji, o czym zresztą dowiedzieliśmy się z postu na Facebooku, bo nikt do nas tym razem nie zadzwonił, by przekazać informację i chociaż ją uzasadnić. Widać posiadanie psów w przeszłości, stała praca, weterynarz blisko domu i możliwość ciągłej opieki nad zwierzęciem nie wystarczyły. Pomijam już fakt, że godziny spacerów zapoznawczych są tak ustalone, że osoby, które pracują, muszą specjalnie wziąć urlop, by dopełnić tej formalności (a i tak nie mają pewności, że tego psa dostaną). Potraktowano nas beznadziejnie. Osoby ze schroniska zachęcały nas, byśmy wzięli innego psa, bo "szkoda, żeby taki dom się zmarnował". Ale niestety się zmarnuje, bo nawet, jeśli zainteresowalibyśmy się innym zwierzakiem, nie mamy pewności, czy taka sytuacja się nie powtórzy. Po tej akcji nie dziwię się, że ludzie kupują psy, albo biorą je z innych miejsc, bardziej przyjaznych osobom zainteresowanym adopcją. Moja noga już nigdy więcej tam nie postanie.
Bardzo nam przykro, że proces Państwa rozczarował. Zawsze staramy się dopasować psa do opiekuna i czasem zdarza się, że chociaż ankieta zaopiniowana jest pozytywnie, to okazuje się, że inny dom będzie dla psa bardziej odpowiedni.
W przytoczonej przez Państwa sytuacji psa zaadoptowali opiekunowie z doświadczenie w opiece nad psami geriatrycznymi a wykonywany zawód nie stanowił istotnego kryterium wyboru nowych opiekunów.
Państwa ankieta również została zaopiniowana pozytywnie, dlatego serdecznie zachęcamy do adopcji innego psiaka. Nasi pracownicy i wolontariusze na pewno pomogą dopasować go do Państwa.
Pozdrawiamy!
Zespół Schroniska na Paluchu
Schronisko na Paluchu to bardzo ważne miejsce na mapie Warszawy, które pomaga ogromnej liczbie bezdomnych zwierząt i daje im szansę na nowy dom.
Mimo że samo miejsce potrafi być smutne, bo widać wiele porzuconych psów i kotów, czuć tutaj ogrom pracy i zaangażowania osób, które opiekują się zwierzętami. To miejsce zdecydowanie skłania do refleksji.
Warto odwiedzić chociażby po to, żeby wyprowadzić psa na spacer, pomóc jako wolontariusz albo pomyśleć o adopcji. Zwierzęta naprawdę potrzebują uwagi i kontaktu z ludźmi.
To nie jest typowa „atrakcja”, ale bardzo ważne miejsce, które warto wspierać.
Jedno z bardziej znanych schronisk dla zwierząt jeśli nie w Polsce to z pewnością w Warszawie. W pobliżu wejścia jest mały parking ale i tak ostatecznie trzeba szukać wolnego miejsca w okolicznych uliczkach. Mimo kolorowych obrazków na płocie schroniska, smutek bije z klatek, w których porzucone zwierzaki czekają na swojego kochającego opiekuna. Warto tam przyjść i zaadoptować psa lub kota (jeśli masz takie możliwości), ponieważ odmienisz los chociaż jednemu z nich... Bardzo ciekawa inicjatywa o której słyszałem, to możliwość pójścia na spacer z jednym z piesków ze schroniska. Jeśli nie możesz mieć pieska to możesz mu zaoferować chociaż spacer i odrobinę szczęścia... A w wersji minimalistycznej, możesz dokonać donacji na konto schroniska. Na pewno się przyda.
Mam stamtąd pięknego seniora Ramzesa. Przez niektóre opinie obawiałam się trochę adopcji, ale nie ma zupełnie czego. Jeżeli jesteś odpowiedzialną osobą, której zależy na dobru zwierzęciu to wszystko będzie dobrze :) Ja ostatnio psa miałam 10 lat temu i ankieta przedadopcyjna to była świetna okazja, by przypomnieć sobie niektóre rzeczy. Dodatkowo u nas cały proces był bardzo przyjemny zarówno wolontariuszka Ania, jak i Panie, które przyszły z Ramzesem na wizytę zapoznawczą są bardzo miłe. U weta wszystko wyjaśnione pod kątem zdrowia piesełka. Pani z która omawiałam ankietę też była super. Wszystkich ciepło pozdrawiam z Ramzesem i Hugo.
Z odpowiedzi Schroniska na jedną z opinii : " Oczywiście działania wolontariuszy są ogromnym wsparciem, jednak nie możemy zgodzić się ze stwierdzeniem, że opieka w Schronisku opiera się głównie na ich działaniu. Opieka bytowa to nie tylko spacery i zabawa, ale także opieka weterynaryjna, dbanie o czystość, karmienie oraz szereg procedur administracyjnych. "
Miło czytać, że według Schroniska ich wolontariusze zajmują się tylko " spacerami i zabawą" .
Zapomnieli Państwo napisać:
- kto odbiera telefony od osób zainteresowanych adopcją i przeprowadza pierwsze rozmowy,
- kto odbywa spacery zapoznawcze psa z osobami zainteresowanymi adopcją,
- kto przed adopcją jezdzi z psami na wizyty przedadopcyjne używając do tego własnego auta,
- kto prowadzi strony grup wolontariackich w socialach, na których promowane są psy,
- kto pisze ogłoszenia adopcyjne psów oraz opisy ich zachowania, charakteru itd.,
- kto robi zdjęcia psów, poddaje je obróbce technicznej i przesyła do działu promocji,
- kto kręci rolki promocyjne psów, poddaje je obróbce technicznej i przesyła do działu promocji,
- kto bierze udział w wydarzeniach promocyjnych jako opiekun psa, często też zapewniając mu na nie transport własnym autem,
- kto socjalizuje psy z łatką " trudnych" - bo zapomnieli chyba Państwo o tym, że w tym schronisku nadal są psy, do których opiekun nie wchodzi do boksu nawet, żeby im posprzątać,
- kto jest często proszony przez opiekunów o zabranie "trudniejszych" psów na badanie weterynaryjne lub wykonanie czynności pielęgnacyjnych , podanie kropli , nałożenie maści itp. itd,
- kto prowadza psy na rehabilitację i ewentualne dodatkowe zajęcia
- kto jezdzi szukać psa i koordynuje akcję informacyjną, kiedy pies ucieknie z nowego domu,
- kto z własnej kieszeni kupuje suplementy, odpowiednie kagańce , szelki lub momentami nawet specjalistyczną karmę bo " w schronisku zabrakło",
- kto daje ogłoszenia, że pies jest poszukiwany po tym jak został skradziony z terenu schroniska a schronisko nie było w stanie sprawdzić monitoringu przez 2 doby, bo nie było "odpowiedzialnej osoby" ...
- kto reaguje na niewłaściwe zachowania osób odwiedzających schronisko, kiedy opiekun nie widzi bo jest zajęty pracą a ochrona nie widzi bo po co robić obchody po terenie...
itp.itd
...ale w końcu wolontariat to banda znudzonych świrów, którzy przychodzą zabrać pieski na spacerek i porzucać im piłeczkę.
Szanowny Przypadkowy Wolontariuszu
Absolutnie nie możemy zgodzić się ze stwierdzeniem, że "wolontariat to banda znudzonych świrów, którzy przychodzą zabrać pieski na spacerek i porzucać im piłeczkę" - takie stwierdzenie nigdy nie padło z naszej strony,
Doceniamy pracę Wolontariuszy i zdajemy sobie sprawę ze skali ich działań, jednak należy zaznaczyć, że wiele ze wspomnianych zadań wykonują nasi opiekunowie, pracownicy Biura Adopcji oraz inni członkowie zespołu Schroniska.
W żadnym wypadku nie mamy na myśli umniejszenia roli Wolontariuszy, których wsparcie jest ogromne i nieocenione, chcemy jednak podkreślić, że Schronisko działa dzięki współpracy Pracowników z Wolontariuszami. Odpowiedź, do której się Państwo odnoszą dotyczyła stwierdzenia, że Schronisko działa "głownie" dzięki wolontariuszom.
Adoptowałam suczkę ze schroniska na Paluchu :) Proces trochę trwa, trzeba się z tym liczyć - 3 spacery, ankieta adopcyjna. Dużym plusem jest to, że można lepiej poznać psa, wolontariuszki to cudowne osoby o ogromnych sercach do zwierząt i służą poradą w razie jakichkolwiek wątpliwości, znają swoich podopiecznych. Zwierząt jest sporo, zatem każdy może znaleźć najlepszego przyjaciela dla siebie. Polecam adopcję ! :)
Bardzo dziękujemy za opinię 😊 Czas trwania procesu adopcji wynika z tego, że przed wydaniem psa nowym opiekunom chcemy się upewnić, że psiak i potencjalny opiekun są dobrze dobrani.
Bardzo się cieszymy, że nasz podopieczny znalazł u Państwa nowy dom i trzymamy kciuki za szybką aklimatyzację!
Cześć 😇
Wszystkim miłośnikom piesków i kotków polecam odwiedziny w Schronisku na Paluchu, idealne miejsce do adopcji pieska, czy też pomocy pracownikom i wolontariuszom. Cała procedura przebiegła bardzo dobrze, sprawnie i najbardziej profesjonalnie jak mogła. Wszyscy pracownicy na miejscu widać że robią to z ogromną dokładnością i przede wszystkim z wielkim sercem, dziękujemy jeszcze raz za to cudowne doświadczenie i do zobaczenia w niedalekiej przyszłości🐶🩷
Bardzo dziękujemy za tak miłe słowa i adopcję! Trzymamy kciuki za szybką aklimatyzację nowego domownika 😊
Setki psów od lat siedzi w małych klatkach. A schronisko nie chce wyadoptować psa człowiekowi, który chce zabrać go z tej męczarni. Miałam dwa psy które odeszły w wielku 16 lat ze starości i były szczęśliwe całe życie. Jednak pani A.Alberska ze schroniska na Paluchu odrzuciła mój wniosek o adopcje ponieważ w wywiadzie powiedziałam że na początku będę na działce trzymała psa na lince na tarasie żeby nie uciekł ponieważ działka nie jest ogrodzona. Uważam że pies musi się przyzwyczaić do nowego właściciela i nie puszczenie psa luzem to raczej odpowiedzialność a nie odwrotnie. Pani stwierdziła że to by było zbyt stresujące dla psa!!! A czym jest siedzenie miesiącami w zamkniętej klatce i wychodzenie raz dziennie z niej na 30 min spacer! To schronisko nie działa dla dobra zwierząt tylko chodzi im o trzymanie jak największej liczby psów dla pieniędzy. To jest skandal po prostu.
Dobry wieczór, serdecznie dziękuję za udzieloną pomoc. Znalazłam kotka i dzięki wsparciu innych osób udało mi się skontaktować z Państwem w celu zapewnienia mu niezbędnej pomocy. Kotek otrzymał ją natychmiast i mam nadzieję, że jego stan się poprawi. Bardzo dziękuję za Państwa profesjonalizm, zaangażowanie oraz pomoc niesioną zwierzętom.😊❤️🔥
Paranoja !
Chcieliśmy adoptować kota ,kolejnego z tego schroniska.
Zapewnilismy ze jutro możemy zabezpieczyć okna ,5 lat temu do mieszkania z tarasem bez problemu przebiegła adopcja ,dziś gdzie nie mamy nawet balkonu a okna możemy zabezpieczyć nawet jutro, spotkaliśmy sie z odmowa ,nie tylko my bo kilka osób również.
Tyle bezdomnych zwierząt a schronisko robi problemy i nie chce wydawać zwierząt.
Ewentualnie trzeba kłamać ze ma sie zabezpieczone okna ,wtedy będzie możliwa adopcja ...
Śmiech na sali .
Utrudniają Normalnym ludziom adopcje psa nie polecam takiego podejścia pies był przy nas szczęśliwy na spacerze zadowolony i odmowa adopcji strasznie utrudniają adopcję ludziom widać to po wcześniejszych opiniach nie macie serca odmawiając ludziom adopcji wolicie żeby psy były dalej oddawane ze schroniska do schroniska? Szkoda tych zwierząt jak macie takie jeden spacer z psem jedna rozmowa przez telefon dziwne to wszystko podejście do adopcji
Był mi potrzebny worek z karmy dla psów, kupiłem karmę i przyjechałem do schroniska z zamkniętym opakowaniem, powiedziałem ze potrzebuje worek i abyśmy otworzyli opakowanie i przesypali karmę, dziewczyna nie zgodziła się, wytłumaczyłem ze wyrzucę karmę ponieważ nie mam co z nią zrobić, dziewczyna nie przyjęła karmy. To było spotkanie z biurokracyjnym robotem
Najczęstsze pytania
Jakie są godziny otwarcia Schronisko na Paluchu?
Poniedziałek: 12:00–17:00; Wtorek: 12:00–17:00; Środa: 12:00–17:00; Czwartek: 12:00–17:00; Piątek: 12:00–17:00; Sobota: 12:00–17:00; Niedziela: 12:00–17:00.
Gdzie znajduje się Schronisko na Paluchu?
Adres: Paluch, 2, Włochy, Warszawa.
Jak skontaktować się z Schronisko na Paluchu?
Telefon: +48228680634. Strona: www.napaluchu.waw.pl.
Jaka jest ocena Schronisko na Paluchu?
4.3 na 5 na podstawie 3296 opinii użytkowników Google.
Czy Schronisko na Paluchu jest dostępny dla osób na wózkach?
Tak: dostępny parking, dostępne wejście.