Klinika Weterynaryjna Bemowo | Weterynarz 24h Warszawa

4.2 ★★★★☆Weterynaria i zoo

O firmie

Klinika Weterynaryjna Bemowo | Weterynarz Bemowo | Weterynarz Warszawa

Klinika Weterynaryjna Bemowo powstała w połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, jako jeden z pierwszych, prywatnych gabinetów weterynaryjnych w Warszawie.

„Jedno zdrowie ludzi i zwierząt” to motto, które od lat stanowi fundament naszej pracy. Jako nowoczesna klinika weterynaryjna w Warszawie patrzymy szeroko na zdrowie zwierząt, traktując je jako integralną część zdrowia całej rodziny. Dzięki takiemu podejściu stale podnosimy standardy leczenia i dbamy o kompleksową opiekę nad pacjentami.

Klinikę Weterynaryjną Bemowo tworzy zespół lekarzy – pasjonatów i specjalistów, dla których praca to coś więcej niż zawód.

Ocena

4.2★★★★☆2963 opinii w Google
5★
1999
4★
362
3★
124
2★
85
1★
393

Opinie

Milena Mazurek LG★★★★★5 miesięcy temu

Bardzo dziękujemy za uratowanie naszej kotki. Świetna opieka specjalistów podczas opieki szpitalnej i późniejszego etapu kontynuacji leczenia Podczas pobytu kota w szpitalu właściciel jest na bieżąco informowany o rokowaniach i dalszych krokach otrzymując 3 razy dziennie telefon. Dla właściciela jest to bardzo ważne, szczególnie jak sytuacja jest krytyczna tak jak było to w naszym przypadku. Polecam

Odpowiedź właściciela · 3 miesiące temu

Dziękujemy za pozytywną opinię.

DelaWell DelaSport LG★★★★★8 miesięcy temu

Do całodobowej kliniki weterynaryjnej na Bemowie trafiłem w nagłej potrzebie — jak to zwykle bywa w takich sytuacjach. Mój piesek z dnia na dzień dostał krwiomoczu, pojawiła się również krew w kale oraz wymioty.
Po wizytach u dwóch weterynarzy i całodziennych, bezskutecznych zmaganiach o poprawę stanu mojego pupila (m.in. spotkałem się nawet z odmową nawodnienia go), około godziny 21:00, w akcie desperacji i szukając ostatniej deski ratunku, trafiłem do kliniki LuxVet.
Lekarz, który nas przyjął, przede wszystkim skupił się na natychmiastowej poprawie stanu mojego psa — założył wenflon, podpiął kroplówkę oraz wykonał wszystkie niezbędne badania. Postawiono diagnozę silnej infekcji wirusowej objawiającej się nieżytem jelit. Konieczna była hospitalizacja.
Kiedy następnego dnia odwiedziłem mojego pieska, byłem świadkiem sceny, która szczególnie zapadła mi w pamięć. Przed kliniką stał samochód, w którym leżał bernardyn — pies był bardzo słaby i nie był w stanie utrzymać się na łapach. Ku mojemu zaskoczeniu lekarz bez chwili wahania ubrał się i wyszedł ratować psa bezpośrednio na parkingu przed kliniką.
Przez kolejne dni odwiedzałem mojego pupila, aż do jego całkowitego wyzdrowienia i pełnej diagnozy. Miałem również okazję poznać część zespołu kliniki oraz Panią Manager Monikę. Dzięki niej udało się stworzyć zespół pełen empatii, zaangażowania i profesjonalizmu.
Choć do LuxVet na Bemowie mam ponad 10 km do przejechania, wiem jedno — to miejsce, w którym mój pies jest naprawdę w dobrych rękach.

Odpowiedź właściciela · 3 miesiące temu

Dziękujemy za pozytywną opinię.

Karolina S LG★★★★★Edytowano 2 miesiące temu

Nie mam słów aby wyrazić swoją wdzięczność do kliniki. Zostaliśmy przyjeci natychmiastowo w wyniku nagłego urazu neurologicznego. Nie bylo dostępnego na miejscu personelu (sobota) aby wykonać odpowiednie badania ale klinika stanęła na wysokości zadania i zorganizowała lekarzy, wiedząc ze w naszym przypadku czas ma ogromne znaczenie. Wasze kompleksowe podejście, profesjonalizm ale tez empatia w stosunku do naszej psiny i do nas dała nam nadzieje że jeszcze bedzie dobrze i Zoja jeszcze kiedyś pobiega. Szczególnie dziękujemy Pani doktor Karolinie Singh-Wotyle, za szybką organizacje operacji, doskonaly kontakt z nami, tłumaczenie w przystępnym języku, ciepło, szczerość. Nie mniej jesteśmy wdzięczni Pani Natalii Wiak-Szpryt, ktora w szpitaliku zajmowała sie naszym dzieciakiem. Jest Pani wspaniałą osobą, bardzo dziękujemy za poświęcony nam kilkukrotnie czas, za odpowiedzi na milion pytań, ale przede wszystkim za wsaniala opiekę nad psiakiem. Dzięki Pani byliśmy spokojni o pieska bo wierzymy ze była w cudownych rękach.
Operacja zakonczyla sie powodzeniem i czeka nas dluga rekonwalescencja, ale wiem ze bez Was byłoby mega ciężko wszystko zorganizować w tak krótkim czasie.
Mamy wrazenie ze Weterynarze z innych klinik założyli z gory ze 16 letni pies nie powinien byc tak poważnie operowani dlatego bardzo bardzo bardzo dziękujemy za wszystko, Zojek jest dla nas całym światem ktory dzięki Wam bedzie nam towarzyszył jeszcze dłużej.

Muszę zedytować bo grono ulubionych ludzi sie powiększa - Dominika, pieknie dziękujemy za pomoc z wysiusianiem psiaka, Twoja dostępność, dobrą radę zarówno w kwestiach neurologicznych i dietetycznych. Widząc ze tacy ludzie z pasją i sercem do zwierząt pracują w tej klinice, mozna być spokojnym o dobro pieska ❤️

Odpowiedź właściciela · 3 miesiące temu

Dziękujemy za pozytywną opinię.

Marta N LG★☆☆☆☆Edytowano miesiąc temu

Niestety, ale nie polecę nigdy nikomu, komu zależy na zwierzęciu - chyba, że mają tam znajomych. Wtedy nawet wejdą bez kolejki.
Byłam wczoraj z psem, który połknął ciało obce.
Pies dostał zastrzyk na wywołanie wymiotów i zostaliśmy zamknięci w osobnym gabinecie.
Po kilkudziesięciu minutach pies zwymiotował ale nic to nie wniosło.
Mieliśmy więc czekać dalej.
Po kilkudziesięciu minutach udało mi się dowiedzieć, że pan dr załatwia endoskop.
Po mniej więcej kolejnej godzinie czekania okazało się, że pan dr nie ma pomysłu. Żaden endoskopista się nie zgłosił więc mogę sobie podzwonić i poszukać innej kliniki bo on nie może. Rozumiem. Tylko mój telefon był prawie rozładowany i było to naprawdę trudne (w rezultacie po prostu poszłam na piechotę po tę pomoc do innej kliniki).
Sam pan dr endoskopii nie wykona, chociaż, jak mówił, kiedyś wykonywał ale teraz już nie może, bo tylko wybrani lekarze mogą dotykać tego sprzętu. Podobnie z USG, które nie zostało wykonane.
Jedyny plan był taki, że jeśli nie znajdę innej lecznicy, mam podać psu w domu kontrast, po którym zostanie wykonane nazajutrz rtg, a potem ewentualnie endoskopia (jeśli, oczywiście, znajdzie się lekarz). Na szczęście niczego nie podałam a trafiłam do wspaniałej lecznicy nieopodal. Tam dowiedziałam się, że jeśli poda się kontrast nie można wykonać endoskopii.

Mój pies nie dostał pomocy. Nie został zaopiekowany. Przesiedzieliśmy kilka godzin na podłodze (gdzie były pchły, które zauważyłam już na głowie mojego psa).
A!
Przy rejestracji pani powiedziała, że postara się abyśmy w takiej sytuacji weszli poza kolejnością.
Niestety nic takiego się nie stało - do kliniki weszła grupka ludzi z 3 psami, którzy mocno dziękując znajomej, jak
widac, pani z recepcji mogli wejść przed wszystkimi oczekującymi.
I tak to swoje sprawy, rutynowe badania i recepty można załatwiać szybko, przed innymi, potrzebującymi zwierzętami i zmartwionymi właścicielami.
Oczywiście wszyscy byli bardzo mili ale w takim miejscu szukam przede wszystkim pomocy.

Jan Haryszyn LG★★★★★6 miesięcy temu

Z całego serca polecam Klinikę Bemowo, a szczególnie dr Karolinę Tomaszewską.
To lekarz z ogromną wiedzą, ale przede wszystkim z wyjątkową empatią, zaangażowaniem i sercem do zwierząt. Dr Karolina Tomaszewska prowadzi naszego ciężko chorego kota i od początku czuliśmy, że trafiliśmy na osobę, która naprawdę walczy o pacjenta.
W dzisiejszych czasach takiego połączenia profesjonalizmu, uważności i zwykłej ludzkiej dobroci naprawdę rzadko się spotyka. Dla mnie to wzór idealnego lekarza.

Odpowiedź właściciela · 3 miesiące temu

Dziękujemy za pozytywną opinię.

Aggora10★★★★★3 tygodnie temu

Byłam na wizycie z chorym kotem. Przyjął mnie p.dr Siwiec. Niezwykle spokojny, opanowany, moja kicia nie uciekała, nie bała się jak zwykle u lekarza. Pani pomagająca doktorowi pięknie pobrała kotu krew. 2 zastrzyki zrobione przez doktora nawet nie zauważę przez kicię.Niezwykla atmosfera, miło, spokojnie, konkretnie. Otrzymałam leki do domu i wskazówki do dalszego postępowania. Bardzo dziękuję za opiekę, uważność i podejście do kici. Wyjątkowa klinika i wspaniali ludzie.

Ola Działo LG★★★★★8 miesięcy temu

Nasz piesek jest pod stałą opieką lekarzy z kliniki i jestem bardzo zadowolona z opieki i jakości pracy zarówno lekarzy jak i administracji. Przez ostatnie kilka miesięcy naszemu adopciakowi posypało się zdrowie - alergie skórne, reakcja alergiczna na leki, wstępna diagnoza dysplazji, a potem ostateczna diagnoza bardzo poważnego zwyrodnienia stawu biodrowego... no, długo by można opowiadać - lekarze wykazali się fachowym postępowaniem diagnostycznym, komunikacją interdyscyplinarną - leczenie było skoordynowane i efektywne a pacjent niełatwy w kontakcie - piesek jest agresywny do obcych, lubi straszyć, a mimo to był przyjęty i zaopiekowany na maksa. Jestem pod ogromnym pozytywnym wrażeniem pracy pani doktor Horodyskiej (dermatolog), która ma do nas złotą cierpliwość i Szczepana (ortopeda). Nigdy nie widziałam równie ładnie zszyte, bezproblemowo gojącej się rany pooperacyjnej. Nawet zoofizjoterapeuci, u których teraz rehabilitujemy pieska są pod wrażeniem.

Wielokrotnie zdarza mi sie korzystać okazjonalnie z usług innych przychodni weterynaryjnych i nigdzie nie spotkałam się z tak dużym profesjonalizmem jak
tutaj. Zawsze jak dzieje się coś poważnego to wracam. Czasem długo się czeka w kolejce ale warto. Jakby się dało to dałabym 10 gwiazdek.

Odpowiedź właściciela · 3 miesiące temu

Dziękujemy za pozytywną opinię.

Karolina Skórnicka★☆☆☆☆5 miesięcy temu

Nigdy wcześniej tego nie robiłam, ale po tym, co mnie spotkało, czuję obowiązek ostrzec innych. To był prawdziwy horror.
Do Pani Oliwii Lis trafiłam z polecenia innego lekarza weterynarii. Moja weterynarz podczas kontroli oczu mojego 2,5-miesięcznego szczeniaka zaniepokoiła się entropium oraz lekkim zmętnieniem oczu i nie była pewna diagnozy, dlatego skierowała mnie dalej.
Jeszcze tego samego dnia odbyła się konsultacja. Po badaniu lupą oraz podaniu kropli Pani doktor z pełnym przekonaniem stwierdziła, że mój pies… nie widzi. Kiedy zapytałam, czy istnieje możliwość zabiegu lub leczenia, usłyszałam, że nie, ponieważ pies ma „wiele wad”. Kilkukrotnie pytałam, czy na pewno nie widzi. Za każdym razem słyszałam, że niestety tak właśnie jest.
W tamtym momencie zawalił mi się świat. To był mój wymarzony pies, miałam wobec niego ogrom planów i marzeń. Co najważniejsze , wcześniej nic nie wskazywało na to, by miał problem ze wzrokiem. Nie obijał się o meble, nie potykał się, świetnie funkcjonował i komunikował się z innymi psami.
Hodowca zaproponował oddanie psa, ale intuicja i rozsądek mówiły mi, że coś się tutaj nie zgadza.
Po miesiącu trafiłam do specjalisty okulisty, dr Garncarza, który przeprowadził szczegółowe badania i całkowicie wykluczył brak widzenia u mojego psa.
Pani Oliwio — czy bierze Pani pod uwagę, jaki wyrok wydała Pani na zdrowego szczeniaka? Jak ogromną traumę i rozpacz zgotowała Pani właścicielowi? Po takiej diagnozie mogło dojść do tragedii.
Tak poważne opinie wymagają ogromnej wiedzy, doświadczenia i odpowiedzialności. Niestety w tym przypadku zabrakło wszystkiego.

Sebastian LG★☆☆☆☆2 miesiące temu

Zwlelałem z napisaniem tej opinii ale może ona kogoś ochroni przed tym co mnie tu spotkało. Trafiłem tu z kocicą w ciężkim stanie- pierwsze co się rzuca w oczy to weekendowe ceny- +50 lub +100%, stosunkowo mała poczekalnia w której czekają wszystkie zwierzaki, psy szczekają, panie z recepcji i personel strzelają drzwiami- pomyślcie co czuje przy tym obolaly, przestraszony zwierzak- czy to kot czy pies. Personel używający sformułowań typu nowotwór w łepetynce- to po prostu infantylne i odsyłanie do innej kliniki w nocy pod kątem transfuzji jak już sami powiedzieli, że małe szanse, że moja kocica przetrwa transport. Nie ukrywam- moja kocica miała nowotwór, była po operacji- widziałem, że stan się pogarsza ale od całodobowej kliniki która łupi cenami oczekiwałem profesjonalizmu, empatii i taktu. A jak po eutanazji pani ściszonym głosem ze zmienionym tonem powiedziała, że jej przykro i zaprosiła do rozliczenia to tylko się utwierdziłem w tym, że to miejsce nie jest dobre.

panterapanipotem★☆☆☆☆miesiąc temu

Opinię zamieszczam ponownie w związku z jej usunięciem. Zero empatii, brak higieny i całkowite zaniedbanie pacjenta!
Zdecydowanie odradzam tę klinikę każdemu, kto kocha swoje zwierzę.

Moja kotka spędziła 5 dni w szpitalu po ciężkiej operacji. To, co tam przeżyła, było koszmarem, który zakończył się jej śmiercią. Placówka sprawiała wrażenie nastawionej przede wszystkim na wysokie koszty, przy jednoczesnym braku empatii i poważnych zastrzeżeniach dotyczących higieny oraz opieki.
W trakcie jej ostatnich dni życia, już w innej placówce, wykonano posiew z brzucha oraz z rozległych zmian na skórze. W obu tych miejscach wykryto Klebsiellę – niezwykle agresywną bakterię szpitalną. Patrząc na warunki higieniczne, sposób pracy personelu oraz sytuacje, które sami obserwowaliśmy podczas pobytu, jesteśmy przekonani, że do zakażenia doszło właśnie w tej placówce bo tylko tam była hospitalizowana.
Stoły zabiegowe nigdy nie były przecierane ani dezynfekowane pomiędzy pacjentami. Lekarze i technicy dotykali zwierząt bez jednorazowych rękawiczek. Widziałam zastrzyki podawane bez rękawiczek, dotykanie rany po operacji na brzuchu czy pyszczka chwilę po kontakcie z innym zwierzęciem.
Zwierzę wróciło do domu skrajnie wymęczone i zestresowane. Na sali szpitalnej panował ciągły hałas, rozmowy i prywatne dyskusje personelu. Klinika nie chciała wypisać kotki do domu, mimo że bardzo mi na tym zależało. Jednocześnie bez przerwy słyszałam, że jej stan się pogarsza, a wraz z kolejnymi dniami hospitalizacji rosły koszty leczenia. Obiecywano mi telefony z informacjami 3 razy dziennie. W rzeczywistości dzwoniono maksymalnie dwa razy i za każdym razem musiałam sama prosić o kontakt oraz informacje o stanie kotki.
Na wizytach kontrolnych kazano mi pojawiać się z ciężko chorym kotem na konkretną godzinę. Raz czekałam w poczekalni aż do 2:00 w nocy! Po 4 godzinach oczekiwania z cierpiącym zwierzęciem i proszenia o podanie leku, wet dyżurna Ignaczak Anna powiedziała, że nie ma możliwości podania antybiotyku, ponieważ przyjmuje innego pacjenta. Była to sytuacja skrajnie trudna i niedopuszczalna!
Zwierzęta w szpitalu nie były dobrze zaopiekowane i czekały wiele godzin na badania. Widziałam na komputerze wpisy dotyczące godzin badań – były między nimi ogromne przerwy, szczególnie w godzinach nocnych.
W szpitalu podawano kotce bardzo silne leki, w tym metadon (silny opioid). Po leczeniu wystąpiły u niej poważne problemy ze strony układu pokarmowego i żołądka. Gdy stwierdzono je na kontroli, odstąpiono od podawania leków przeciwbólowych, tydzień po operacji, nie dając w zamian nic słabszego. Kotka nadal cierpiała.

W szczycie infekcji kazano mi szukać antybiotyku na własną rękę „na mieście”, ponieważ całodobowa klinika nie miała go na stanie. Wet. Krzyżańska Kinga podała ten antybiotyk raz (mieli tylko 1 dawkę), po czym nie został on wpisany do karty informacyjnej. Gdy zadzwoniłam dopytać, usłyszałam, że nie wpisują leków dla ludzi, choć inny ludzki steryd wpisała do dokumentacji. Krzyżańska Kinga powiedziała wtedy, że nie biorą za to odpowiedzialności. Gdy płakałam z bezsilności, usłyszałam od niej komentarz: „Żeby pani wiedziała, co ludzie potrafią zrobić, żeby zdobyć lek dla zwierzęcia”. W sytuacji walki o życie mojego zwierzęcia odebrałam ten komentarz jako skandaliczny i całkowicie pozbawiony empatii. Antybiotyk sprowadzili dopiero po ogromnych naciskach, ale było już za późno. Na koniec, gdy stan kotki drastycznie się pogorszył, usłyszałam od lekarzy, że „nie biorą odpowiedzialności za jej stan i dalsze leczenie”.

Ta klinika pozostawiła po sobie obraz miejsca z potwornym chaosem w dokumentacji, skandalicznym brakiem empatii, słabą komunikacją oraz poważnymi zastrzeżeniami dotyczącymi higieny i opieki. Sprawę kieruję do Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej przy Izbie Lekarsko-Weterynaryjnej.

Magdalena Szewczak LG★★★★★rok temu

Klinikę polecam z całego serca. Pierwszy raz trafiłam tam z 19latnim kotem, który nagle się przewrócił i miał niedowład tylnich łapek. Było to w sobotę, więc "wiejski weterynarz" powiedział nam że jeśli przeżyje do poniedziałku to będziemy działać... Stan kota był krytyczny więc bez zastanowienia udałam się do kliniki 24h.

W drodze, co chwilę sprawdzałam czy kot jeszcze oddycha. Kiedy dotarłam do kliniki na Bemowie, Panie z rejestracji widząc stan kota, przyjęły nas bez kolejki. Od razu podano mu tlen, potem USG. Okazało się, że ma bardzo dużo wody w płucach, do tego nerki praktycznie nie pracowały. Dostałam informację, że rokowania są bardzo złe, ale możemy próbować go ratować. Oczywiście zdecydowałam że próbujemy.

Kot został w szpitalu na 3 doby. Po drugiej dobie przyjechaliśmy całą rodziną do kliniki i pani doktor pozwoliła nam go odwiedzić. Na kolejny dzień zabraliśmy go do domu w o wiele lepszym stanie.

Dostawał wiele leków, natomiast po 3 miesiącach stan się znów pogorszył. Byłyśmy świadomi że tak może być. Siostra udała się z kotem do kliniki, ale stan był już na tyle zły, że Pani doktor prosiła aby zgodzić się na uśpienie. Dostałam telefon od siostry o decyzji, jechałam 100km aby pożegnać się z przyjacielem, w tym czasie pani doktor udostępniła siostrze jeden gabinet gdzie czekali na mnie 2h. Jestem ogromnie wdzięczna, że mogłam się pożegnać z moim zwierzakiem. Nie pamiętam nazwiska Pani doktor, ale jest złotym człowiekiem.

Przy kolejnym problemie ze zwierzakiem,, tym razem z psem, od razu udałam się do kliniki, bo wiedziałam że tam dostanę najlepszą opiekę. Pojawił się problem z z biodrami. Pies z trudnością wstawał. Po podanych iniekcjach, stan się na tyle poprawił że w przy bieganiu pies wpadł w dołek i zerwał więzadło. Konieczna była operacja, ale wszytko przebiegło pomyślnie.

Tutaj znów pełen profesjonalizm. Dziękuję doktorowi Szczepanowi za pomoc i super opiekę.
Nela jest szczęśliwa, że znów może biegać

Odpowiedź właściciela · 11 miesięcy temu

Dziękujemy za pozytywną opinie.

Koza LG★★☆☆☆Edytowano rok temu

Podejście do pacjentów i ich właścicieli dramatyczne. Mam pieska w ciężkim stanie, którego zostawiłem na hospitalizacje parę dni temu. Od tego czasu dostawałem telefony z "aktualizacjami na temat stanu zdrowia" jeśli można to tak nazwać, w rzeczywistości każda rozmowa wiązała się z ciągłym namawianiem na eutanazje pieska i wspominaniu o tym że "koszty rosną" mimo tłumaczenia że pieniądze nie grają roli (tak jakby to te koszty były dla nich ważniejsze niż samo zdrowie psa) oraz upominaniu że "uśpienie" jest dla mnie zupełną ostatecznością. Dziś już nie wytrzymałem, od 2 dni jedyne co słyszałem to parafrazując ~ Stan pieska jest stabilny, ale namawiam na uśpienie ze względu na komfort pacjenta ~
Więc zdecydowałem się zabrać pieska do innej kliniki.
(Mimo złego stanu zdrowia, piesek nie jest warzywem, kontaktuje z otoczeniem i stan zdrowia aktualnie się poprawia)
Nie spodobało się to jednak pracownikom Kliniki Bemowo gdyż przez telefon reakcją na moją decyzje były aroganckie komentarze pani weterynarz jak bym uraził jej ego bo zabieram psa do innej placówki. Pani na recepcji przy odbiorze pieska z niechęcią rzuciła mi teczkę z dotychczasowymi wynikami i badaniami, a przed wydaniem psa jeszcze telefonicznie upewniali się czy na pewno zapłaciłem tak jakby wątpili w to czy zapłacę.
**Mimo wszystko muszę przyznać że to dzięki pracy weterynarzy w tej klinice stan pieska uległ poprawie i za to niezmiernie dziękuję, ale na tym dobre słowa się kończą.

(Pisze po tygodniu w innej klinice, piesek wyzdrowiał ma sie dobrze)

Odpowiedź właściciela · rok temu

Dziękujemy za podzielenie się swoją opinią. Jest nam bardzo przykro, że miał Pan tak negatywne odczucia związane z pobytem Pańskiego pupila w naszej klinice. Rozumiemy, jak trudnym i emocjonalnym doświadczeniem jest sytuacja, gdy ukochany piesek zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi.

Naszym obowiązkiem jako lekarzy weterynarii jest przedstawienie wszystkich możliwych scenariuszy – także tych najtrudniejszych – oraz omówienie zarówno rokowań, jak i potencjalnych kosztów leczenia. Nigdy nie jest naszą intencją umniejszanie wartości życia zwierzęcia czy wywieranie presji. Jeśli sposób komunikacji został odebrany jako nachalny lub nieodpowiedni, szczerze za to przepraszamy.

Cieszymy się, że stan Pańskiego pieska uległ poprawie i że nasza dotychczasowa pomoc również się do tego przyczyniła. Zawsze życzymy naszym pacjentom jak najlepiej, niezależnie od tego, gdzie kontynuowane jest leczenie.

Dziękujemy za docenienie pracy naszego zespołu i jednocześnie zapewniamy, że uwagi dotyczące obsługi klienta i sposobu komunikacji zostały przekazane do wewnętrznej analizy. Każda taka opinia jest dla nas ważną wskazówką, jak możemy jeszcze lepiej wspierać zarówno naszych pacjentów, jak i ich opiekunów.

Życzymy Panu i Pańskiemu pupilowi dużo zdrowia i siły w dalszym leczeniu.

Magdalena D LG★☆☆☆☆2 miesiące temu

Dr. Anita Wróblewska, Dr, Hubert Siwiec, dr. Adam Zwoliński to Lekarze na 10 gwiazdek. Zajęli się moją buldożka perfekcyjnie. Trafna diagnoza przez Pana Adama. Dr. Anita znakomite podejście przy Echu serca :) za to jestem bardzo im wdzięczna i dziękuję bardzo.
Natomiast to co spotkało mnie 15/08/2026r. i dzisiaj 17/08/2026r. woła o pomstę do nieba. Na pewno nie zostawię tego w spokoju i powiadomię odpowiednie służby.
W dniu 15/08/2026r. odbyła się pilna konsultacja u neurologa dr. Klaudi Haneczkowskiej. Przedstawiono nam warianty. Jednak najlepszą opcją jaka mogła byc by skrócić cierpienia, bólu naszego członka rodziny była eutanazja. Oczywiście dano nam dużo czasu na zastanowienie się, pożegnanie itd.
Gdy przyszła Doktor mówiła iż mają podpisaną umowę z krematorium "Lwie serce" szybko wpisałam czytam Warszawa, myślę no ok. kazano nam 2 h po zadzwonić do firmy aby odebrali ciało pieska.
Po 2 h dzwoniłam niestety nie pracują i proszą o kontakt przez formularz. Zaczęłam czytać iż krematorium jest w Lublinie, o czym nie powiadomiono nas!!! W wielkim bólu po stracie członka rodziny zaczęłam szukać innej opcji i możliwości " ostatniej drogi na miejscu w Warszawie" . Poinformowałam zaraz Klinikę iż Lwie serce nie odbiera a ciało musi zostać do poniedziałku tj.17/08/2026r. gdyż wybrałam inną firmę. Otrzymałam odpowiedź " dobrze zaznaczę" tylko musi Pani w poniedziałek z firmą być przy wydaniu zwłok. Mówię oczywiście będę.
W dniu dzisiejszym 17/08/2026r. byłam umówiona z firmą "Dolina Spokoju" - pełen profesjonalizm na godz. 12:00 po odbiór ciała. W sobotę Pani z firmy zapewniała mnie iż jeśli poinformowałam Klinikę ciało będzie zamrożone więc nie będzie możliwości odbicia łapki, czy noska.
Ku mojemu rozgoryczeniu gdy zeszliśmy na dół kliniki ciało mojego psa, mojego przyjaciela leżało w czarnym worku w kanciapie na odpady medyczne!!!! I UWAGA CIAŁO PSA NIE BYŁO ZAMROŻONE LECZ W ZNACZNYM STANIE ROZKŁADU GDY PRZELEŻAŁO TAM 2 DOBY!!!!!
Nie wspomnę o potwornym zapachu, a także że z worka ciekło gdyż wszystko wypłynęło. Sam Pan z firmy powiedział że wszystko zrobi aby zdezynfekować "truchło" ...
Odebraliście mi i mojej rodzinie w tym dziecku niepełnosprawnemu - to była jego najlepsza przyjaciółka, najlepszy najmądrzejszy piesek , godnie pożegnać naszą kochaną sunię, nie mogliśmy już jej ostatni raz pogłaskać.... gdyż to ciało to jedna wielka bomba biologiczna!!!
Jak można było tak postąpić? Dla Was to tylko pies? Tylko wzięcie pieniędzy za eutanazję, za którą tego dnia + konsultacja neurologiczna zapłaciłam 1044 zł. Za te pieniądze nie można było zapewnić chłodni, godnych warunków? Czy nikt nie odpowiada za to? Dr. Haneczkowska zniosła sama 20kg psa i rzuciła w kąt jako odpad medyczny!!!!!!
Sama pracuję w służbie zdrowia i dla mnie ciało zmarłego człowieka to nie odpad medyczny tylko ciało, któremu należy się szacunek, godność! Ta osoba ma rodzinę, żonę, córkę itd.
Odpad medyczny to wycięty fragment " czegoś" igła, strzykawka...
Jestem rozgoryczona, jestem roztrzęsiona zaistniałą sytuacją, tym co nas spotkało.
Sunia w swoim młodym życiu nie miała dobrych warunków adoptowaliśmy ją w 2022r. dając jej kochający dom, ciepło, miłość, możliwość poznania czym jest człowiek, że człowiek może kochać i nie skrzywdzić.
Wy nawet tego nie daliście jej po śmierci. Godności które powinniście okazywać w takim przypadku do każdego zwierzęcia.
Ludzie do niektórych lekarzy warto iść gdyż widać iż są z powołania, resztę omijać a także takich ciężkich i trudnych sytuacjach.
Gdy tylko właściciel traci zwierzę z oczu robicie co chcecie chyba!!!!! Skandal.

anna talma★★★★★5 miesięcy temu

Chciałam podziękować wszystkim osobom które pracują w Klinice Weterynarii Bemowo, a w szczególności lekarzom weterynarii :
Małgorzacie Zberyt, Paulinie Jodłowskiej, Oldze Siemasz-Gutt z zespołu szpitalnego, Oliwii Lis-okulista, Aleksandrze Horodyskiej, Oldze Siek- Rozborskiej i Dorocie Wierzbickiej, a także tym których nie wymieniłam chciałam podziękować, że przyczynili się do tego że Arwenka była 17 lat i zawsze można było liczyć na fachowe wsparcie w Klinice Bemowo.

Przez 10 lat, korzystałam z opieki weterynaryjnej Alvet Kraków, także dziękuje zespołowi weterynarzy i lek. wet. Oldze Jaworskiej za tyle lat fachowego wsparcia dla zwierząt i dla Arwenki.

Odpowiedź właściciela · 3 miesiące temu

Dziękujemy za pozytywną opinię.

Paulina B★★★★★6 miesięcy temu

Nasza 11-letnia sunia trafiła do kliniki z powodu utraty apetytu. Byłam pod ogromnym wrażeniem podejścia personelu do tej – jak mogłoby się wydawać – błahej sprawy. Na miejscu przeprowadzono bardzo dokładny wywiad, badanie oraz wstępne USG, a chwilę później już bardzo szczegółową diagnostykę obrazową. Co prawda musieliśmy swoje odczekać, ale przy tak dużej liczbie pacjentów zupełnie nas to nie zdziwiło.
Diagnoza zwaliła nas z nóg – operacja na cito. Myślałam, że zabieg odbędzie się za kilka dni, a tymczasem dostaliśmy informację, że musi zostać przeprowadzony natychmiast. Cała rodzina przyjechała do kliniki na pożegnalne przytulasy i głaski przed zabiegiem. Sunia została w szpitalu, a około godziny 20:00 (zgodnie z wcześniejszą obietnicą) otrzymaliśmy telefon, że jest już po wszystkim i stan jest dobry. Kolejny telefon odebraliśmy o 6:00 rano z informacją, że pacjentka spokojnie przetrwała noc. Chciałabym, aby w szpitalach dla ludzi standard informowania o stanie pacjenta był na tak wysokim poziomie.
To opieka medyczna najwyższej próby – profesjonalizm połączony z ogromnym sercem do zwierząt. Szczególne podziękowania należą się również paniom na recepcji. Ich empatia, cierpliwość przy wyjaśnianiu zawiłości i ogromna pomoc przy wszelkich zapisach oraz formalnościach sprawiły, że w tym ogromnym stresie czuliśmy się zaopiekowani. Nasza sunia wróciła do domu lżejsza o 2,5 kg guza i młodsza o 5 lat! Bardzo dziękuję całemu zespołowi za uratowanie naszej suni.

Odpowiedź właściciela · 3 miesiące temu

Dziękujemy za pozytywną opinię.

Najczęstsze pytania

Jakie są godziny otwarcia Klinika Weterynaryjna Bemowo | Weterynarz 24h Warszawa?

Poniedziałek: 00:00–24:00; Wtorek: 00:00–24:00; Środa: 00:00–24:00; Czwartek: 00:00–24:00; Piątek: 00:00–24:00; Sobota: 00:00–24:00; Niedziela: 00:00–24:00.

Gdzie znajduje się Klinika Weterynaryjna Bemowo | Weterynarz 24h Warszawa?

Adres: Powstańców Śląskich, 101, Bemowo, Warszawa.

Jak skontaktować się z Klinika Weterynaryjna Bemowo | Weterynarz 24h Warszawa?

Telefon: +48226383914. Strona: www.bemowo-wet.com.pl.

Jaka jest ocena Klinika Weterynaryjna Bemowo | Weterynarz 24h Warszawa?

4.2 na 5 na podstawie 2963 opinii użytkowników Google.

Inne: weterynaria i zoo, Warszawa