O firmie
Zajmujemy się diagnostyką oraz leczeniem zwierząt - psów, kotów, małych ssaków, w tym futerkowych i zwierząt egzotycznych. Nasza przychodnia weterynaryjna Lecznica Vita ma swoją siedzibę w Częstochowie, jej właścicielem jest Roman Garbaciak. Zapewniamy diagnostykę, w ramach której wykonujemy USG zwierząt, RTG zwierząt, EKG zwierząt, endoskopię zwierząt, echo serca i badania laboratoryjne. Przeprowadzamy zabiegi chirurgii miękkiej i twardej. Zajmujemy się szczepieniem zwierząt, odrobaczaniem, sterylizacją i kastracją. Zapewniamy znakowanie tatuażami i chipami. Udzielamy porad żywieniowych i pielęgnacyjnych. Uzupełnienie oferty stanowią usługi groomerskie, zajmujemy się strzyżeniem zwierząt. Zapraszamy do kontaktu w celu umówienia wizyty!
Ocena
Opinie
19.08.2026, po 3 tygodniach cierpień, o godzinie 20:00 uśpiliśmy nasze Kochanie …
Piszę tę opinię, bo nie mogę przejść obojętnie nad tym, co się stało…
Jeździliśmy z Pieskiem, 8-letnim Yorkiem do tej przychodni od 5 lat, od czasu, gdy do nas trafił jako 3-latek.
Piesek zawieziony na zabieg sanacji 30 lipca.
Trzy dni wcześniej zrobiono echo serca - wszystko w porządku. W dniu sanacji przeprowadzono badania - wyszły bardzo wysokie wskazania parametrów nerkowych. Maksymalna norma 25, nasz Piesio miał odczyt ponad 90.
Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że to poważna choroba nerek, ale byliśmy u lekarzy weterynarii i zaufaliśmy im…
Pani weterynarz natomiast, przy całym swoim doświadczeniu, musiała wiedzieć, że przy takich wynikach, dodatkowe obciążenie Pieska zabiegiem chirurgicznym, lekami przed, w trakcie i po zabiegu, w trakcie którego Pieskowi usunięto bardzo dużo ząbków i założono szwy w całym pyszczku, będzie dla chorych nerek ogromnym obciążeniem i zagrożeniem życia. Mimo to zabieg się odbył.
Pani weterynarz powiedziała nam po zabiegu, że byłoby niezgodne ze sztuką lekarską zostawić Pieskowi ruszające się ząbki… Może i tak.
Mam natomiast pytanie – czy zgodne jest ze sztuką lekarską wykonanie zabiegu, pomimo tak złych wyników badań? Zabiegu, który nie ratował życia Pieska, był tylko zabiegiem kosmetycznym, który można było odłożyć na później… A okazał się zabiegiem chirurgicznym i ostatnim… W końcu, do cholery, po coś robi się chyba te badania przed zabiegami?
Czy w przypadku człowieka lekarze podjęliby się jakiegokolwiek zabiegu przy takich wynikach?
Piesek po ponad 3-godzinnym zabiegu, przywieziony do domu, dostawał silne leki przeciwbólowe i inne. Na kolejnej wizycie po 3 dniach badania - parametry nerkowe wzrosły do grubo ponad 200, doszło do zapalenia żołądka i trzustki, co dodatkowo obciążyło nerki. Wyszliśmy z torbą leków.
Piesek gasł w oczach, nic nie jadł, tylko codzienne kroplówki, zastrzyki i leki.
Piesio tylko pił i z trudem, jak suczka, z przykucu sikał…. Słabł z dnia na dzień… Chwiejne nóżki, brak sił i to cierpienie w oczkach…
W desperacji zmieniliśmy przychodnię, żeby skonsultować leczenie. Wyniki już wyższe, ponad 300, kolejny tydzień już z codziennym całodniowym pobytem Pieseczka w lecznicy, kroplówkach z wolnym wlewem, lekach, dożywianiu płynnym, wysoko odżywczym pokarmem. Ale spustoszeń nie dało się już odwrócić…
Mamy żal do przychodni, że skazali naszego Skarbeczka na takie cierpienie bezsensowną decyzją o zabiegu, mimo wyraźnych przeciwwskazań.
Nie da się pominąć tego, że przychodnia jest bardzo droga, każdorazowa wizyta to kilkaset złotych, a jeździliśmy tym razem prawie codziennie przez prawie 1,5 tygodnia… Ale każdy ma swój cennik, zgadzamy się na niego albo nie…
W naszym wypadku nie dyskutowaliśmy o cenach, oddalibyśmy wszystko, żeby Piesek był teraz z nami…
Piesek nie jadł, dzień po zabiegu próbował, ale to były dosłownie okruszki – nie dostaliśmy żadnej propozycji zastosowania płynnej odżywczej karmy, która by go wzmocniła w walce o życie. Mokra stała karma była nie do podania, ze względu na szwy w pyszczku i tragiczny wpływ mocznika na żołądek i przełyk.
Dopiero przychodnia, do której go przenieśliśmy, wdrożyła to odżywianie, strzykawką do pyszczka. Było ciężko, bo to już był ostatni tydzień jego życia, ale chociaż próbowaliśmy mu pomóc.
Boli też to, że Piesek zniknął z dnia na dzień z codziennych wizyt i nikt się tym nie zainteresował w przychodni, po prostu – PROBLEMATYCZNY PACJENT Z GLOWY…
Piesek mógł żyć, leczony na nerki, z normalnym apetytem i silą do walki o zdrowie… Można było wdrożyć intensywne leczenie, wprowadzić odpowiednią karmę weterynaryjną i zrobić wszystko, co jeszcze tylko było można zrobić – ZAMIAST ZABIEGU!
ALE TERMIN USTALONY – ZABIEG MUSI SIĘ ODBYĆ...
Zrobilibyśmy wszystko dla naszego Pieska, nie licząc się z kosztami!
Gdyby tylko ktoś dobrze się nim zajął i pokierował odpowiednio leczeniem…
Na zdjęciu nasz kochany Skarbek, którego już z nami nie ma...
Nigdy Wam tego nie wybaczymy i nie zapomnimy…
Szanowna Pani,
Jest nam niezmiernie przykro z powodu decyzji, którą musiała Pani podjąć w sprawie swojego przyjaciela. Rozumiemy, że przemawiają przez Panią bardzo silne emocje. Przed zabiegiem wykonano niezbędne badania krwi, które wykazały nieznaczny wzrost parametrów nerkowych. Przy takich wynikach oraz współistniejącym masywnym stanie zapalnym przyzębia zabieg profilaktyki i ekstrakcji zębów objętych silnym stanem zapalnym jest niezbędny, aby bakterie bytujące w jamie ustnej nie dostawały się do krwioobiegu biegu i nie uszkadzały w dalszym ciągu miąższu nerek o czym została Pani poinformowana. W kolejnych dniach przeprowadzane zostały wszelkie badania oraz podane zostały leki niezbędne dla poprawy stanu zdrowia pieska. Informowaliśmy Państwa o konieczności dokarmiania pieska oraz podawaniu leków do pyszczka, co nie było wykonywane przez Państwa. Na ostatnich wizytach odmówiono podawania leków, co mamy odnotowane w historii leczenia, nie stawiliście się Państwo również na wyznaczonej wizycie kontrolnej. Wyrażamy pełne słowa współczucia w sprawie straty Państwa przyjaciela, ale niestety Pani opinia nie przedstawia wiarygodnie przebiegu całej sytuacji. Życzymy dużo siły dla Państwa w tej trudnej sytuacji.
Z całego serca polecam ten gabinet weterynaryjny! Personel jest niezwykle profesjonalny, empatyczny i z ogromnym zaangażowaniem podchodzi do zwierzaka. Lekarze wszystko dokładnie wyjaśniają, poświęcają czas na rozmowę i dbają o komfort zarówno zwierząt, jak i ich opiekunów. Widać, że pracują tu ludzie z prawdziwą pasją i ogromnym sercem do zwierząt. Nawet w nagłych i pilnych sytuacjach można liczyć na szybką pomoc oraz pełne wsparcie.
Bardzo dziękujemy za profesjonalną opiekę nad naszym pieskiem. Trafiliśmy na dwie przemiłe Panie, które z ogromnym zaangażowaniem i troską zajęły się naszym pieskiem. Wszystko zostało dokładnie zbadane, wyjaśnione i omówione, a my otrzymaliśmy jasne wskazówki, jak postępować dalej.
Widać, że Panie naprawdę kochają zwierzęta i podchodzą do nich z wielkim sercem. To była pierwsza wizyta, podczas której nasz Jack Russell w ogóle nie bał się lekarzy, co mówi samo za siebie.
Serdecznie polecamy tę klinikę!
Odwiedzamy lecznicę regularnie od roku. Trafiliśmy rok temu na echo serca i choć już wtedy postawa i wiedza Pani Doktor Julii nam zaimponowała, to nie spodziewaliśmy się, że będziemy częściej się spotykać. Tak się jednak złożyło, że nasza wiejska kotka Teściowej postanowiła dostać najpierw jednego raka, a potem drugiego, więc cóż było robić - została kotem domowym ;-) Lepiej późno, niż wcale! Jesteśmy więc pod opieką Doktor Julii i tak empatycznej, dociekliwej, dokładnej lekarki jak ona raczej już w Częstochowie nie znajdziemy (a kilka lecznic w międzyczasie obskoczyliśmy - a to konsultacja, a to nagłe pogorszenie, a to pazurki...). Poza miastem - tak, 75 kilometrów stąd. Tam znalazłam taką przychodnię. Prowadzi Kicię równolegle.
Jeśli szukacie weterynarza z Częstochowy, który ma aktualną wiedzę, podejście do zwierząt (widać, że Pani Doktor po prostu psy i koty kocha, a do tego ma fach w rękach, bo nie sprawia jej problemu bezbolesne pobranie krwi u chudej kotki ze zrostami po poprzednich pobraniach i wenflonach chociażby), jest szczery, empatyczny i ma poczucie humoru - polecam z całego serca. Pani Doktor wykonuje regularne badania naszej kotki, robiła jej też zabieg sanacji (było co robić - serio...), podrzuca pomysły na leczenie, suplementy i witaminy. Zawsze odpowie na pytania i doradzi. W pełni uznaje też nasze decyzje, jakie w związku z rokowaniami zwierzaka podejmujemy (nie, nikt nas tu nie namawiał na "zabiegi za miliony" -.-). Mało tego - kiedy kot złapał koci katar podała lekarstwo, po którym poprawa nastąpiła piorunem. Dosłownie - z transportera wyjęłam kota z apetytem i chęcią życia, a do lecznicy wiozłam ledwo żywe, zasmarkane ciałko... Cud!
Personel techniczny też jest bardzo ludzki, prozwierzęcy i miły. Poznaliśmy kilka osób - wszyscy na poziomie, a nie na malinie ;-)
Na zdecydowany plus placówki - wyposażenie i sprzęt. Wbrew pozorom RTG i USG nie jest jeszcze standardem we wszystkich gabinetach, nie mówiąc już o umiejętnościach pracy z nimi...
Dodatkowo w lecznicy pomoc i opiekę znajdują różne kocie biedy, którym los poskąpił szczęścia, co jak dla mnie także świadczy dobrze o tym miejscu.
Ceny jak wszędzie - usługi weterynaryjne niestety kosztują, bo wiedzy i sprzętu, niestety, na ulicy się nie znajduje. Też nad tym boleję 🙃
Pozdrawiamy!
Bardzo dziękuję za uratowanie mojego królika całemu zespołowi Vity. Empatyczni lekarze, chętnie wysłuchają i doradzą - nie tylko pacjent czuje się w pełni zaopiekowany, ale jego właściciel też. Polecam serdecznie z całego serca, bardzo dziękujemy z Gibonem za pomoc.
Przyjechałam z moim psem, który przyszedł z podwórka w bardzo dziwnym stanie. W domu był osowiały, nie potrafił chodzić prosto i zaczął się przewracać, jakby miał wstrząs mózgu. Jak najszybciej pojechałam do tej przychodni. Zanim przyszła asystentka to pies zaczął już się lepiej czuć, prawdopodobnie wcześniej był w szoku po zdarzeniu, którego nie znaliśmy. Zaczął normalnie chodzić, nawet wskakiwać na kolana. Gdy w końcu ktoś się zjawił to bez żadnych badań czy nawet sprawdzenia stanu psa, dostał zastrzyki, gdy zapytałam najpierw co to jest to dowiedziałam się że przeciwbólowe, które nie były mu już potrzebne ale nie zdarzyłam nawet zaprotestować bo już zostały mu podane. Powiedziałam o tym i też poinformowałam o tym, że boję się że może mieć jakiś wstrząs lub wewnętrzne obrażenia. Zaproponowano mi zdjęcie rtg. Wykonaliśmy je, jednak lekarz stwierdził że nie potrafi na nim nic odczytać i trzeba zrobić serię kolejnych zdjęć (za jedno zdjęcie powiedziano mi 300 zł), niestety nie stać mnie na to żeby za 4 zdjęcia zapłacić 1200 zł i zapewne usłyszeć że nic nie jest mojemu psu skoro już wcześniej usłyszałam że lekarz nie potrafi nic odczytać konkretnego. Zrobiliśmy USG na którym też nic nie było widać. Skończyło się tak, że za podstawowe badania i leki przeciwbólowe wydałam ponad pół tysiąca złotych, a psa zdiagnozowałam sama, ponieważ okazało się że mój pies dostał od jakiegoś kretyna gazem pieprzowym, a LEKARZ tego nie ogarnął tylko ja i zgarnął za to mnóstwo pieniędzy… Jedna wielka masakra.
Polecam z całego kociego serca lecznice. Mam 6 kotów i od lat są pod opieką specjalistów z tej lecznicy. Są bardzo pomocni, troskliwi, pomagają w każdej sytuacji. W momencie gdy musiałam wszystkie mruczki poddać sterylizacji i kastracji, uzyskałam mega promocję, pomoc w transporcie i dobrą opiekę. Dziękujemy 👍
Przyjechaliśmy z kotkiem w niedzielę na otwarcie godz 9 Pani zaprosiła nas do gabinetu (nie dodając że trzeba czekać) na weterynarza czekaliśmy ponad godzine w gabinecie. Pan doktor bez podejścia do zwierząt, bał się kota. Mamy swojego weterynarza ale niestety tego dnia go nie było a kotek cierpiał. Za sprawdzenie temperatury, 2 zastrzyki i nie potrzebne wywoływanie moczu 250 zł
Minęło trochę od mojej ostatniej wizyty i opinię piszę po potwierdzeniu innej diagnozy u innego weterynarza. Dodam, że nie zasługujecie na żadną gwiazdkę.
Jako przychodnia, jedna z nielicznych albo jedyna, otwarta w weekendy i święta, mająca pomóc w nagłych przypadkach, doraźnie, może się sprawdzacie.
Na dłuższą metę, zdecydowanie odradzam branie pod uwagę tej przychodni, do leczenia pupila.
Sześć wizyt - cewnik, zastrzyki, kroplówki, tabletki, usg. Wydane ponad 2 tyś na kota - członka rodziny.
Jak tak wspominam, to do tej pory boli. Nie dlatego, że wydałam je na zwierze, tylko dlatego, że wydałam je na kota nie otrzymując konkretnej diagnozy i kierunku leczenia, w nagłym pogorszeniu się jego stanu zdrowia. Od pierwszej wizyty wmawiano nam, że kot jest zestresowany i najlepiej przebudować mieszkanie, przeorganizować życie i czas pracy/ szkoły domowników i paść kota karmą, której nawet nie chce powąchać,tylko po to by wyeliminować czynniki stresogenne.
A zapomniałam jeszcze o tabletkach, po których zamiast kota byłoby zombie.
Nie słuchacie właścicieli zwierząt, którzy znają je zdecydowanie lepiej, niż wy po 30 minutowej wizycie u was. Opieracie się na wynikach badań - super, ale u nas, żadne badanie nie wskazywało na stres u kota.
Na moją prośbę, ponowienia badań, rozszerzenia ich, uznaliście, że nie potrzeba.
Leczycie objawy a nie przyczynę.
Podajecie leki, które ze sobą kolidują. Nie informujecie o skutkach ubocznych podanych leków, na które właściciel mógłby się przygotować.
Po zmianie gabinetu weterynaryjnego i rozpoczęcia diagnozowania kota od nowa w tym badanie tarczycy, które jest standardowym badaniem u starszych kotów, jest zdecydowana poprawa. Zastosowane leczenie, sprawiło, że kot jest kotem.
Tak, wyszła nadczynność tarczycy, która mogła być już dużo wcześniej leczona. I z całym szacunkiem, nie kosztowało mnie to kolejnych tysięcy.
Odwiedziłam przychodnie z moim kotkiem , tak fachowej pomocy i rzetelnego podejścia nie uzyskałam jeszcze nigdy , szczerze polecam od serca 10/10 !! Najlepsza przychodnia ever ❤️❤️
Zdiagnozowali u kota katar choć to było ropopacicze. Przez to kot był źle leczony a choroba się rozwijała do stanu zagrażającego życiu kota. Brak wykonania usg czy innych badań. W skrócie porażka. Ceny bardzo wysokie a jakoś dno. Miałem już kilka podobnych przygód w tej przychodni wcześniej jeszcze z psem. Jedyny plus to otwarte w weekendy ale co z tego jak nie potrafią dać dobrej diagnozy.
Dziękujemy Pani doktor Julii i personelowi za pomoc naszemu kotu. Wizyta w niedzielę , od telefonu do przyjęcia 30 minut. Pomoc natychmiastowa i co najważniejsze skuteczna. Neo już nie pamięta że miał zwichniętą żuchwę 🫣 Tylko chwalić i dziękować ❤️❤️❤️
Aaaa....Neo serdecznie pozdrawia 😁
„Bardzo dziękuję za okazane serce, empatię i gotowość do pomocy w trudnej dla nas chwili. Niestety, mimo starań, naszego pieska nie udało się uratować. Doceniam jednak ogromne zaangażowanie i ludzkie podejście całego personelu. Dziękuję za pomoc i wsparcie.”
Skrajny brak profesjonalizmu i odmowa udzielenia pomocy w stanie zagrożenia życia.
Kategorycznie odradzam tę placówkę.Po wczesniejszym kontakcie telefonicznym i opisie sytuacji (powiedziano zeby przyjechać z psem ), pojawiliśmy się w lecznicy z psem w stanie krytycznym z silnym krwotokiem wymagającym natychmiastowej pomocy. Odmówiono udzielenia pomocy, tłumacząc to kolejką pacjentów umówionych na rutynowe czynności (szczepienie szczeniąt). Przestrzegam wszystkich właścicieli przed tym miejscem w sytuacjach nagłych.
Jeden weterynarzw tej placowce spedzil ze 2 godziny ( jego pierwszy dyzur) analizujac wyniki kota na koniec mowi ci ze kot ma rozlegla infekcje i bedzie zyl
Przychodzi drugi i mowia ze najlepiej to poddac go “humanitarnej eutanazji” ..
tyle tylko powiem
Chyba niestety wyslalam do pani Anny tego kota chciala zasiegnac pomocy schroniska ale niestety wydaje mi sie ze ta sama pani tam byla
Pana Oskara poleciłabym jesli chodzi o profesjonalizm
Najczęstsze pytania
Jakie są godziny otwarcia Przychodnia Weterynaryjna VITA Częstochowa?
Poniedziałek: 08:00–21:00; Wtorek: 08:00–21:00; Środa: 08:00–21:00; Czwartek: 08:00–21:00; Piątek: 08:00–21:00; Sobota: 08:00–21:00; Niedziela: 09:00–18:00.
Gdzie znajduje się Przychodnia Weterynaryjna VITA Częstochowa?
Adres: Stefana Kisielewskiego, 76, Kiedrzyn, Częstochowa.
Jak skontaktować się z Przychodnia Weterynaryjna VITA Częstochowa?
Telefon: +48343226380. Strona: www.lecznicavita.pl.
Jaka jest ocena Przychodnia Weterynaryjna VITA Częstochowa?
4 na 5 na podstawie 396 opinii użytkowników Google.