Ocena
Opinie
Wydział idealny, aby po studiach harować za najniższą krajową jako robol. Połowę kierunków, jak nie więcej, należałoby zamknąć, bo nijak mają się do współczesnego rynku pracy. Większość absolwentów nie pracuje w zawodzie, ale o tym się nie mówi. Tak jak poprzednicy widzę, że wydział jest mocno upolityczniony w jedną stronę. Na zajęciach nie mogło obejść się bez dygresji w tym kierunku i sprawdzania poglądów, nie pozwalając wyrazić swojego zdania myślącym inaczej. Stwierdzenie, że "Uniwersytet wspiera mniejszości" chyba mija się tu z prawdą.
Wydział oszczędza na ogrzewaniu, przez co zaczyna zalatywać stęchlizną. Studenci i wykładowcy marzną w salach i pokojach, bo grzejniki zimne, wiele osób siedzi w kurtkach. Kilka osób wyszło kiedyś z zajęć, bo trzęsło się z zimna.Tymczasem przychodzi pani z dziekanatu i mówi, że to dlatego, że "komputery muszą się chłodzić". P.r.o.p.a.g.a.n.d.a. jak w PRL-u.
Higiena i porządek na wydziale pozostawiają wiele do życzenia. Na podłogach w sali walają się koty z kurzu. Na korytarzach i schodach rozlana kawa niesprząrnięta przez co najmniej tydzień. Popękane płytki. Schody niemyte od wieków, ze zwisającymi włosami i ściekającym pod spód błotem. Umywalki i toalety brudne, połowa niedziałających, zacieki na suficie i kable zwisające z sufitu.
Nie wiem, co się stało, ale to już nie ten sam wydział, na który przyszłam parę lat temu. Cieszy mnie, że z tym przybytkiem łączy mnie jedynie dyplom.
Tylko byłem na spacerze i przechodziłem obok
Ten przybytek to jakiś żart. Większość kierunków które są na tym wydziale są
Bezwartościowe na rynku pracy. Niedość że są bezwartościowe, to wymagają całej masy twojego wolnego czasu, którego nie masz możliwości zaangażować w rzeczy, które rzeczywiście dadzą ci jakąś wartość na rynku pracy. Tu nie działa dosłownie nic jak powinno. Formalności związane z przepisywaniem ocen z przedmiotów, warunków, przedłużania sesji itp. nie istnieją. Każdy ma własne zasady i jest jeden wielki pierdolnik. Nawet ksiazkomat nie działa. Wykładowcy są okropni. Przez trzy lata studiów miałam styczność max z 4 którzy są normalni. Hitem dla mnie są wykładowcy gowno przedmiotów, którzy robią zaliczenie jakby to była conajmniej matura. Nie wyniosłam nic z tej uczelni po trzech latach spędzonych tu. Zero praktycznej, merytorycznej wiedzy. Może zamiast inwestować pieniądze w klopa dla osób niebinarnych, warto by było spożytkować te pieniądze na coś, co mogłoby mieć realny wpływ na poprawę samopoczucia studentów tego psychiatryka. Brak organizacji, brak zasad, każdy robi co chce i łamie podstawowe prawa studenta. Utrudnienia nam życia na każdym możliwym poziomie. Nieludzkie podejście do normalnych spraw. Tu nawet internet nie działa bo nie ma już siły. Jedyne normalne osoby to pani W z dziekanatu i pani szatniarka - serdecznie pozdrawiam i życzę podwyżki. Prowadzący nie potrafią przekazać wiedzy i oczekują cudów na kiju. Bardzo mi przykro, lecz z g**** bata się nie ukręci :) w Łazienkach non stop awaria jak nie kibla to zlewu, jak nie zlewu to tej suszarki do mycia rąk. Nie wyniosłam stąd nic poza depresja i zaburzeniami odżywiania. W lato jest gorąco tak ze wszyscy się pocą do tego stopnia że na korytarzu się nie da wytzrmac a w zimę taką lodowa że na zajęciach się siedzi w kurtkach zimowych. Bardzo często jest odrabianie jakiś zajęć, nikt nie zwraca uwagi na to że ludzie mogą pracować i przez to są nieobecni na tych terminach. Niektórzy wykładowcy wręcz krytykują osoby które pracują w czasie studiów bo jak można nie poświęcić 100% czasu na naukę? to miejsce kształtuje ameby które nie będą nic znaczyć na rynku pracy i jedyne co im zostanie to studiować 100 lat na licencjacie, magisterce, doktoracie i chuj wie czym jeszcze. Wykładowcy na wiadomość o tym że nie wybieram się na magisterkę reagowali dosłownie jakbym im kanapkę zabrała i próbowali mi wmówić że bez tej uczelni nie poradzę sobie w życiu. Cale szczęście zeszłam na ziemię, bo jeszcze dwa lata w tym przytułku i odwiedzalibyście mnie w szpitalu psychiatrycznym. dobrze traktowane są osoby niedojebane a ktoś kto jest normalny ma robione pod górkę tak jakby komuś matkę zabił. I najlepiej się żyje ludziom którzy wymyślają sobie 100 chorób psychicznych a ktoś kto ma naprawdę problemy i to spowodowane tym miejscem to jest jebany do szpiku kości. wykładowcy obgadują studentów i na zajęciach próbują wyciągnąć informacje o naszym prywatnym życiu i smaczki na pozostałych pracowników. KMWTW GOCHA GOCHA 3 zł
Nie polecam w chuj i mam na to tyle argumentów, że nie zmieściłyby się nawet w 100 opiniach. Żadne pieniądze nie są w stanie zrekompensować mi strat moralnych i ilości wkurwień jakie doświadczyłam dzięki pracownikom tego miejsca, którzy mają się za bogów i władców świata, a nawet nie potrafią włączyć rzutnika
Wydział prezentuje się imponująco, ale na tym kończą się jego atuty. Wykładowcy to głównie starzy dydaktycy, którzy mają niewielki kontakt z praktyką. Program studiów zawiera wiele ogólnoakademickich przedmiotów, które pełnią rolę zapychaczy, a część zajęć powtarza się pod inną nazwą zamiast oferować bardziej praktyczne podejście do nauki. Zbyt mała liczba przedmiotów z pedagogiki sprawia, że brakuje solidnego przygotowania w tym zakresie. Na niektórych zajęciach wykładowcy ograniczają się jedynie do odczytywania przygotowanych prezentacji, co znacząco wpływa na jakość kształcenia. Nie polecam UŁ
Istny Meksyk. Zimą przed piątą rano upalają traktor, który słychać dobry kilometr dalej.
Koszmar. Chaos, dezorganizacją, zajęcia potrafią być tragicznie nudne. Tępa propaganda dzender, prawie nie ma zajęć, żeby prowadzący nie wtrącali czegoś o powyższym, gejach albo seksie. To już jest istna obsesja ze strony uczelni.
Sale to jakieś sauny, nie da się tam normalnie oddychać.
To jest jeden z najbardziej atrakcyjnych i nowoczesnych wydziałów Uniwersytetu Łódzkiego, ma też bibliotekę, stołówkę, sklepik, miejsca do uczenia się i coffee point z dobrą kawą. Jest przestronny i dostosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.
dopóki zarówno studenci jak i nauczyciele nie przestaną palić papierosy MASOWO zaraz obok wejścia, nie poprawię opinii. Niechże wszyscy sobie palą ile chcą, ale osoby wchodzące na uczelnie chcąc nie chcąc stają się biernymi palaczami, przestańcie psuć studentom zdrowia
2 gwiazdki mogę dać co najwyżej za wygląd budynku (a'la biurowiec) i fakt, że miało się zasadniczo blisko na wydział, a z wydziału na Lumumbowo na jakieś jedzonko w czasie okienek. Poza tym, po niemal 5 latach studiów nie potrafię powiedzieć nic pozytywnego o organizacji i poziomie nauczania, szczególnie na anglistyce, gdzie a to jacyś wykładowcy w trakcie trwania egzaminu nie wiedzą, jak mają egzaminować, a to inni wychodzą z założenia, że skoro studenci siedzą w domu, to można im naładować jeszcze więcej zadań do zrobienia, bo "i tak nie mają nic innego do roboty", a to inni tak się wczuwają w mało znaczące zajęcia zwane przedmiotem ogólnouczelnianym, że wymagają od osób z innych kierunków wiedzy o literaturze na poziomie studiów magisterskich. Pomysł z zajęciami na wydziale raz w tygodniu też był bez sensu. Nie mówię o sobie pochodzącej z Łodzi, dla której była to woda na młyn, ale raczej o miażdżącej większości kolegów z roku, którzy przyjeżdżali z nawet innych województw i mieliby tracić pieniądze na dojazd do Łodzi i na wynajem chociażby pokoju. Zatem zanim szanowne władze anglistyki zaczną oskarżać studentów o roszczeniowość i oburzanie się o nazywanie studiów "cyrkiem", niech najlepiej wezmą pod uwagę dosłownie każdą opinię, nawet jeżeli byłaby ona brutalnie szczera. Żeby nie robić kompletnego roastu: jest parę osób, które mają werwę i są wykładowcami z powołania i mam ciepłe wspomnienia z nimi, ale kilka osób na chyba kilkadziesiąt to dalej mało. O reszcie kierunków nie mam zdania
Pani Dziekan powinna zdecydowanie zaprowadzić porządek w dziekanacie. Niestety ale jedyne z czym można się tam spotkać, to chamscy pracownicy którzy są tam chyba za karę. Jakby i nie istniał. Budynek piękny, niektórzy wykładowcy bezbłędni. Ale tylko niektórzy. Zgodzę się z inną opinią przeczytaną tu. Upolitycznienie naprawdę do przesady, a niektórzy czują się jak pępek świata, są wręcz toksyczni i powinny zasięgnąć porady lekarza bo zawód wszedł im za mocno. Dosłownie terroryzują studentów nie wymaganiami, a swoim podejściem.
Dno i metr mułu. Never ever.
Anglistyka na tej "uczelni" to czysta kpina. Student jest traktowany jak śmieć, uczelnia nastawiona tylko i wyłącznie na zyski z warunków. Jakość nauczania jest żadna, zwyczajne zapamiętywanie książki, które finalnie nic nie daje. Do tego dochodzą "profesorowie", którzy komentują w niestosowny sposób studentów. Serdecznie nie polecam nikomu studiowania tam.
Niesamowity wydział. Porowadzący potrafią zlewaczyć i upolitycznić nawet najbardziej neutralny temat. Amerykanizacja także na bardzo wysokim poziomie - moim ulubionym momentem było, kiedy trump przestał być prezydentem w stanach i wszystkich swędział język, bo już nie mogli narzekać na jego prezydenturę na każdym wykładzie. Poprawność polityczna sięga tam tak zaawansowanych stadiów, że nawet prowadzący, którzy upominali wcześniej studentów, że czegoś nie wypada mówić lub robić, teraz są poprawiani przez studentów w tych samych kwestach i pokornie przepraszają za użycie złego słowa, które obraża 0,02 procent społeczeństwa. Żadna nawet kulturalna dyskusja czy debata nie wchodzi w grę. Generalnie na tym wydziale jest tylko jeden akceptowany sposób myślenia; w przeciwnym wypadku jesteś wrogiem systemu. Te studia to był jakiś żart. Nie marnujcie czasu dzieciaki.
Nie można powiedzieć, żeby komunikacja dziekanatu ze studentami była tragiczna, bo to znaczyłoby, że jakaś jest. Informacje o tym kiedy dziekanat jest zamknięty zdobywa się ciągnąc za klamkę drzwi. Bo najwyraźniej umieszczenie czytelne o komunikatu na stronie jest zbyt skomplikowane dla pracowników uł
To co tam się dzieje zasługuje co najmniej na negacje. Dziekanat nie pełni swojej funkcji, uczelnia jest upolityczniona do szpiku kości, wykładowcy pozwalają sobie na nieustanne dygresje w tym kierunku. Uzewnętrzniają poglądy, skłaniając do swojego toku myślenia. Jest tam kilku wartościowych wykładowców jak np. prof. G.H. Nie będę sypała nazwiskami ale, blondynka odpowiadająca za katedrę dziennikarstwa. Jeśli cos wyniosła z domu to nie jest to kultura.
Najczęstsze pytania
Jakie są godziny otwarcia Wydział Filologiczny Uniwersytetu Łódzkiego?
Poniedziałek: 08:00–18:00; Wtorek: 08:00–18:00; Środa: 08:00–18:00; Czwartek: 08:00–18:00; Piątek: 08:00–18:00. Dni wolne: Sobota, Niedziela.
Gdzie znajduje się Wydział Filologiczny Uniwersytetu Łódzkiego?
Adres: Pomorska, 175, Łódź-Śródmieście, Łódź.
Jak skontaktować się z Wydział Filologiczny Uniwersytetu Łódzkiego?
Telefon: +48426655106. Strona: filolog.uni.lodz.pl.
Jaka jest ocena Wydział Filologiczny Uniwersytetu Łódzkiego?
4.1 na 5 na podstawie 211 opinii użytkowników Google.
Czy Wydział Filologiczny Uniwersytetu Łódzkiego jest dostępny dla osób na wózkach?
Tak: dostępny parking, dostępne wejście.