Ocena
Opinie
Pani Patrycja zasługuje na na zdecydowanie więcej niż tych 5 gwiazdek. Wyleczyła naszą kotkę, której problem ciągnął się latami. Zwiedziliśmy rekomendowane gabinety dermatologiczne w całej Polsce, jednak dopiero u Pani Patrycji znaleźliśmy rozwiązanie. Nie mogę też pominąć ogromu empatii, którą Pani Patrycja nas obdarzyła. Jestem niewypowiedzianie wdzięczna, a na dowód, że jest za co, załączam zdjęcia 💖
⭐ 0/5 – ogromne rozczarowanie i brak empatii
Niestety, moja wizyta w Gabinecie Weterynaryjnym PANDA w Kielcach pozostawiła we mnie ogromny niesmak. Szczególnie negatywnie oceniam zachowanie pomocnika Mateusza – w sytuacji, w której zwierzę cierpiało, zabrakło z jego strony podstawowej empatii, wrażliwości i zwykłego ludzkiego podejścia.
Dla mnie osoba pracująca w miejscu, którego misją powinna być troska o zwierzęta, powinna przede wszystkim rozumieć, że mamy do czynienia z żywą, cierpiącą istotą, a dla właściciela jest ona członkiem rodziny. W tak trudnym momencie oczekuje się choć odrobiny zrozumienia, spokoju i szacunku – niestety tego tutaj zabrakło.
Nie polecam. Zgłosiłam się z problemem okulistyczny u pieska. Miała podwyższone ciśnienie w gałce ocznej (na sugestie o zmianie leku usłyszałam że to jaskra lekooporna i nic to nie da) i na usg pani doktor stwierdziła zmiany mogące być nowotworem, według niej jedynym rozwiązaniem było usunięcie gałki ocznej i to na cito. Całe szczęście skonsultowalam to z innym lekarzem i to był strzał w dziesiątkę. Mój pies już nie miałby oczka a tak jest ono uratowane, ciśnienie pięknie spadło, ma zmienione leki, a moja nowa pani doktor twierdzi że żadnej zmiany nowotworowe nie widzi w usg. A tak nie dość że zapłaciłabym niemało za zabieg i badanie histopatologiczne, które pewnie nic by nie wykazało to pies byłby bez oka. Tak więc ostrzegam wszystkich właścicieli, którzy stoją przed trudną decyzja o usunięciu oczka - to jest ostateczność!!! Nie robić tego pod presją.
Dzisiaj zakończyliśmy leczenie w Przychodni Panda i jestem ogromnie szczęśliwa, że trafiliśmy właśnie do tego miejsca. Mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że Donia została uratowana!
Już na pierwszej wizycie zdiagnozowano chorobę odkleszczową i od razu podjęto skuteczne leczenie.
Pani Marysia ma serce na dłoni – od początku wszystko tłumaczyła i cierpliwie odpowiadała na każde pytanie. Ma też wspaniałe podejście do zwierząt, dzięki czemu Donia czuła się bezpiecznie.
Po zakończonym antybiotyku parametry Doni nieco się pogorszyły, dlatego dostała leki wspomagające wątrobę i była pod stałą kontrolą. Dzisiaj mieliśmy ostatnią wizytę kontrolną – wyniki wyszły książkowe!
To wszystko dzięki wspaniałemu Zespołowi Przychodni Panda.
Polecam z całego serca! Ci ludzie pracują z prawdziwego powołania i miłości do zwierząt.
Razem z Donią Bardzo Dziękujemy!♥️
Miałam ogromną przyjemność trafić z moim pieskiem do dr Kaliny Kozłowskiej- Klamki, która przeprowadzała jego kastrację. Od początku czuliśmy się zaopiekowani i otoczeni pełnym profesjonalizmem. Zabieg, którego bardzo się stresowaliśmy, dzięki Pani Doktor oraz cudownej technik Darii Szyda okazał się dużo mniej trudnym przeżyciem. Pani Daria dodatkowo bardzo nas wspierała i uspokajała, za co jesteśmy ogromnie wdzięczni. Rana jest malutka i pięknie się goi, a piesek szybko wraca do formy. Z całego serca polecam Panie i całą klinikę. Świetna opieka, ogromne zaangażowanie i dużo empatii.
Naprawdę polecam tę przychodnię. Teoretycznie mogłabym stwierdzić, że nie pomogli, bo sprawa mojego czworonoga się pokomplikowała, ale nie mogę złego słowa powiedzieć o lekarzach stąd. To ludzie ze świetnym podejściem do zwierząt, empatyczni i zaangażowani i to normalne, że pewne objawy pasują do różnych rzeczy lub jeden lek zadziała na jednego, a na drugiego nie - podobnie jak u ludzi. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy i jestem naprawdę wdzięczna za pomoc i serce, które lekarze z tej przychodni wkładają w swoją pracę. Widać, że naprawdę chcą pomagać.
Jesteśmy bardzo zadowoleni z opieki nad naszymi zwierzętami Roxi i Psotką.
Zawsze można liczyć na fachową pomoc nawet konsultacje telefoniczną czy SMS-ową
Moja Roxi nie należy do najłagodniejszych a panie doktor świetnie dają sobie radę. Polecam
Dziękuję ślicznie wspaniałej i pełnej empatii pani doktor Marysi Długosz, która okazała mi wsparcie ,zrozumienie i cierpliwość podczas eutanazji mojego ukochanego Misia. Dziękuję za leczenie ,troskę i szczegółowe dokładne badania USG.
Mimo dużej sympatii do większości weterynarzy oraz wielu wizyt z kotem i psem w lecznicy, muszę wystawić taką opinię za dzisiejszą sytuację.
Po telefonie o złym stanie zdrowia psa i pytaniu o możliwość wizyty, usłyszałam, że nie ma miejsc i należy się w tym gabinecie zapisywać na wizyty. Po poinformowaniu, że zawsze się umawiamy, ale jest to sytuacja nagła więc nie dało się jej przewidzieć, usłyszałam, że są inne lecznice i nie muszę iść do Pandy. Rozmówca nawet nie zapytał co się dzieje ze zwierzęciem.
Po skończeniu rozmowy i sprawdzeniu na stronie miejsca są... Tym bardziej sytuacja jest niezrozumiała.
Bardzo przykre i rozczarowujące zachowanie.
Polecam! Świetna i szybka pomoc, gdy mój kot potrzebował interwencji w sobotę popołudniu. Pani doktor Agnieszka Markiewicz podeszła profesjonalnie i z troską o zwierzaka. Dziękujemy! ❤️
Najlepsza przychodnia ! ❤️ Moja cała trójka jest pod opieką dr. Marii 🫶
Zawsze potrafią doradzić, rozumieją emocje właścicieli zwierzaków + świetne podejście do pociech ❤️
Nie zdzierają na siłę kasy. - zawsze chcą pomóc ! Polecam z całego serca !
Niestety musiałam usunąć 5 gwiazdek, które przyznałam rok temu... Bardzo mi przykro, że tak się stało. Rok temu trafiłam z kocicą z objawami: krwawa biegunka i sporadyczne wymioty. Wykonano USG, jelita były spuchnięte, podrażnione, ale że kotek wychodzący, lekarz stwierdził, że pewnie coś zjadła i jej zaszkodziło. Po podleczeniu kotek poczuł się lepiej, dlatego dałam te 5 gwiazdek. Objawy wróciły około marca. Mocno nasilone. Kot zaczął bardzo chudnąć choć miał duży apetyt, więcej polegiwala, stała się mniej aktywna, choć całe 13.5 roku swojego życia zachowywała się, jak małe kocię, łobuzowała przy każdej okazji. Kot miał zrobione USG i wtedy pani dr Marysia (i tu muszę napisać, że dla niej nadal daję 5 gwiazdek) powiedziała, że jelita są jak przy chłoniaku, był też powiększony węzeł krezkowy. Kot kwalifikował się do laparotomii diagnostycznej, którą w krótkim czasie gabinet wykonał. Było najpierw powiedziane, że operacja kosztuje 890 zł, potem, że zmieścimy się w 1500 (z wycinkami). Wycinki zostały wysłane aż do Włoch, co mnie zdziwiło, gdyż w Kielcach można również takie badania wykonać i to za dużo mniejsze pieniądze. Za operację z wycinkami zapłaciłam 2300 zł a nie 890, jak było mówione na początku. Kot nikł w oczach. Onkolog był bardzo zdziwiony, że kot nie dostał od razu terapii sterydowej, że to ogromny błąd, jak również kiedy dwa tygodnie przed śmiercią wystąpiło wodobrzusze - pani dr (nie p.dr Marysia) kazała podawać kotce furaginę, która spowodowała ogromne odwodnienie kotki, piła ogromne ilości wody, która nie była wchłaniana przez jelita, tylko przesączała się przez jelita i wzmagała wodobrzusze. W dniu śmierci kotki przed południem zadzwoniłam do gabinetu z prośbą o eutanazję usłyszałam, żebym przyjechała o 15. Kotka umarła mi na rękach w ogromnym cierpieniu, przelewając mi się przez ręce o 13:25. W sumie przez 2 miesiące zostawiłam w gabinecie ok.4 tysiące złotych a kot nie dostał sterydu, który podany na początku spowodowałby wyhamowanie rozrostu chłoniaka i polepszyłby komfort życia ani ulgi na końcu swej drogi na tym świecie. Nie polecam. Mam jeszcze drugiego kotka i na pewno nie wrócę. Bardzo mi przykro z zaistniałej sytuacji, od czwartku się biłam z myślami, czy napisać ten komentarz. Postanowiłam to zrobić, bo może personel się douczy jak postępować z takimi przypadkami. Wycinki do badania powinny były być pobrane już rok temu. Ja lekarzem nie jestem, zaufałam osobom, które za niemałe pieniądze "leczyły" mi kocicę... Dwa razy miała ściągany płyn z brzuszka. Za drugim razem nie było mnie przy tym i kot prawdopodobnie miał za dużo ściągnięte, dlatego na drugi dzień umarła, była tak bardzo osłabiona po odebraniu. Usłyszałam, że bardzo grzeczna była a ona po prostu nie miała siły... Primum non nocere.
Jest to opinie nie o gabinecie, ale o osobie, która tam pracuje. Osoba ta (bo nie nazwę jej lekarzem, weterynarzem, nie napisze nawet “Pani”) pozwoliła umrzeć pieskowi, który mógłby jeszcze żyć. Osoba ta nie udzieliła pomocy cierpiącemu zwierzęciu. Jak ta osoba może nazywać się weterynarzem?! Weterynarz powinien nieść pomoc zwierzętom! Piszę o Kalinie K. K. Nie piszę w emocjach ponieważ to nie mój piesek umarł przez tą osobę. Chodzi o pieska mojej przyjaciółki. Piszę ponieważ każdy powinien wiedzieć, że osoba ta nie ma za grosz empatii. Osoba wygoniła z gabinetu moją koleżankę, która miała na rękach umierającego pieska, który potrzebował natychmiastowej pomocy. Ta osoba powiedziała “mamy KOMPLET”
Wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale tak było. Pomyślcie ile życie pieska czy kotka jest warte dla takiej osoby, skoro widząc konającego maleńkiego yorka ona mówi, że ma komplet i wygania z gabinetu.
Smutek i żal.
Nie polecam Pani "weterynarz" z czarnymi,długimi włosami. Nie chcę podawać imienia. Ta pani zaszczepiła naszego szczeniaka jak się później okazało nie w to miejsce ,w które powinno wykonywać się szczepienie. Piesek miał duży stan zapalny i ból. Następnie na nodze pojawił się guz wielkości orzecha laskowego po czym z tego miejsca wypadła sierść,która najprawdopodobniej nie odrośnie.Dodatkowo na wizycie zapytała o rase psa przy czym jest to bardzo charakterystyczna i powszechnie znana rasa. Na szczęście trafiliśmy na Prawdziwego weterynarza,który zastosował odpowiednie leczenie po "pomocy"owej Pani oraz dodatkowo zauważył inne istotne nieprawidłowości zdrowotne,które tamta Pani pominęła. Odradzam wizytę u pseudo Pani weterynarz.
Korzystałam z usług tego gabinetu od wielu lat i zawsze byłam zadowolona z udzielanej pomocy, dlatego tym bardziej przykro mi wystawiać taką opinię. Niestety po raz pierwszy spotkałam się z odmową udzielenia pomocy w sytuacji nagłej.
Wieczorem mój pies nagle dostał dolegliwości wymagających pilnej konsultacji. W gabinecie, do którego zwykle jeżdżę, była akurat przerwa, więc udałam się do czynnej placówki na Slichowicach, pokonując 25 km. Po około 20 minutach oczekiwania zostałam poinformowana, że mam udać się do innego weterynarza, który przyjmuje dopiero od godziny 22, ponieważ Pani doktor „nie ma wystarczająco czasu, aby dokonać diagnozy”.
Najbardziej zabolało mnie to, że nie podjęto nawet próby krótkiego obejrzenia psa, by ocenić, czy jego stan wymaga natychmiastowej interwencji, czy też można bezpiecznie poczekać. Zamiast tego usłyszałam dłuższą wypowiedź o braku czasu. W efekcie zostałam pozostawiona bez jakiejkolwiek pomocy w sytuacji dużego stresu i niepokoju o zdrowie mojego psa.
Szkoda, ponieważ po wielu latach korzystania z usług tego gabinetu liczyłam na choć minimalne wsparcie i zrozumienie. Po tym doświadczeniu niestety nie mogę polecić tego miejsca i nie zdecyduję się już na powrót.
Najczęstsze pytania
Jakie są godziny otwarcia Gabinet weterynaryjny Panda Jarosław Szymański?
Poniedziałek: 08:00–21:00; Wtorek: 08:00–21:00; Środa: 08:00–21:00; Czwartek: 08:00–21:00; Piątek: 08:00–21:00; Sobota: 08:00–16:00. Dni wolne: Niedziela.
Gdzie znajduje się Gabinet weterynaryjny Panda Jarosław Szymański?
Adres: Dewońska, 2C, Ślichowice, Kielce.
Jak skontaktować się z Gabinet weterynaryjny Panda Jarosław Szymański?
Telefon: +48882842882. Strona: www.wettermin.pl.
Jaka jest ocena Gabinet weterynaryjny Panda Jarosław Szymański?
4.7 na 5 na podstawie 298 opinii użytkowników Google.
Czy Gabinet weterynaryjny Panda Jarosław Szymański jest dostępny dla osób na wózkach?
Tak: dostępne wejście.