O firmie
Przychodnia Weterynaryjna w Gdańsku zapewnia opiekę lekarską dla zwierząt domowych, a w tym psów oraz kotów. W gabinecie przeprowadzana jest diagnostyka obrazowa oraz laboratoryjna. Wyniki badań USG, RTG, EKG, morfologii krwi czy posiewów są podstawą do wdrożenia leczenia. Weterynarze zajmują się diagnostyką chorób narządów wewnętrznych, a także kardiologią oraz ortopedią. Eliminują także choroby skórne, a w razie potrzeby przeprowadzają zabiegi chirurgiczne pod znieczuleniem ogólnym, wykorzystując przy tym narkozę wziewną. Oferta obejmuje również profilaktykę i odrobaczanie, a także wykonywanie szczepień przeciwko wściekliźnie i chorobom zakaźnym. Na miejscu można również zaczipować psa lub kota i otrzymać paszport dla zwierzęcia.
Ocena
Opinie
Po tylu latach współpracy z przychodnia jestem strasznie zawiedziona. Mąż pojechał z naszym pieskiem z naglym przypadkiem gdzie ewidentnie pies się męczył ale nie byl to przypadek zagrażający życiu, a Pani w rejestracji zaproponowała najblizszy termin na piątek bo przyjmują tylko planowane wizyty. Serio, w pustej przychodni, gdzie lekarz miał dyżur jeszcze przez ponad 2 godziny nie można było przyjąć pacjenta i mu pomóc? Przecież opłacili byśmy wizytę i koszty leczenia. Nie dziękuję. Odchodzę od tej przychodni. Jest wiele gdzie sobie człowiek musi posiedzieć ale przyjmą. Szkoda, ze lekarze Poplawski i Borcowski poszli w taki system. Nie rozumiem naprawdę podejscis gdy przychodnia świeciła w momencie wizyty pustkami. Żegnam.
Muszę wystawić bardzo negatywna opinię. Udałam się z pieskiem na rękach do przychodni. Po wejściu pani doktor przemierzała gabinet nie witając pacjentów i nawet nie zapytała kto jest z jakim problemem aby ustalić kolejność przyjęć w razie gdyby było coś pilnego. Na wizycie czułam opryskliwe komentarze i oczekiwanie, że to ja powiem na co ma być badany pies gdy znałam tylko objawy. Finalnie zapłaciliśmy 500 zł za kroplówkę nawadniającą gdy pies miał babeszjozę. Chorobę w której liczy się każda minuta a nie padła nawet propozycja zbadania psa na choroby odkleszczowe. W tym wszystkim czuję ogromny żal bo pies przelewał się przez ręce a ton w jakim wypowiadała się pani doktor pokazuje mi tylko jak można być znieczulonym na cierpienie zwierząt i widzieć tylko biznes
Również po kilku latach rezygnuję z usług przychodni. Problem ze zdrowiem Kota został "rozwiązany" badaniami tylko krwi w zewnętrznej placówce za ponad pół tysiąca złotych, a nikt nie zasugerował nawet jakiejkolwiek profilaktyki na przyszłość. Nikt nawet nie zajrzał do transportera z Kotem. To było 3 miesiące temu, w razie gdyby Państwo próbowali podważyć taki przypadek. Natomiast dzisiaj odbierałam wypisaną receptę (leczenie u okulisty spoza placówki, bo tu już Kota bym nie leczyła), za którą musiałam zapłacić (w zeszłym roku jeszcze nie płaciłam) - o.k. taki sposób na zarobek, niech będzie te 10 złotych dla Państwa. Jednak dziś zapłaciłam 20 złotych (szybko podrożało od kwietnia) - to chyba lekka przesada. Przy tym pani na recepcji (blondynka w okularach z miną zazwyczaj skwaszoną) niesympatycznie wmawiała mi, że już w kwietniu płaciłam 20 złotych. Otóż nie, co widać w przelewach bankowych. Nie ja odpowiadam za bałagan w Waszym systemie. Pal licho te 10 złotych, ale bezczelności nie muszę znosić. Nie polecam.
Przyjechałam w Wielkanoc po południu z kotem, który mi 5 razy zwymiotował w ciągu kilku godzin i nie miał kompletnie apetytu oraz zrobił się apatyczny, chowając się pod łóżko. Wasza lekarka dała mu tylko zastrzyk przeciwwymiotny i przeciwzapalny i dała zalecenie, że jeśli do jutra nie będzie poprawy to mam wrócić rano. Po mojej prośbie, podjęła próbę zrobienia usg, ale po pierwszym syku kota, zrezygnowała i się go bała. Proponowałam, że mam kaganiec, torbe iniekcyjną, buciki, koce i jeszcze męża obok do trzymania, ale nie chciała zbadać kota nawet usg fast. Co to za weterynarz?! Tu się liczył czas i życie mojego kota. Po powrocie, owszem, przestał wymiotować, ale nadal nie jadł i i cały czas przesiedział pod łóżkiem! Z racji, że były święta, szukałam innej kliniki całodobowej. Tam po przyjechaniu, od razu zrobili usg i badanie krwi. Miał wgłobienie jelita! Kot miał pilną operację ratującą życie, przez to zwlekanie, doszło do martwicy i wycięto mu 10 cm jelita! Potem jeszcze komplikacje pooperacyjne, z którymi walczyliśmy 3 tygodnie. Dowiedziałam się, że takie objawy zwłaszcza u rasy mojego kota są bardzo typowe pod wgłobienie, bo ta rasa ma do tego predyspozycje genetyczne, czego ja nie wiedziałam, ale weterynarz takie rzeczy powinien wiedzieć i od razu skojarzyć i działać ratując życie zwierzaka. Po prostu wstyd! Nie każdy zwierzak będzie się zachowywał jak lalka podczas badań, więc Pani weterynarz, jeśli nie umiesz podjąć próby ratowania zwierzaka pomimo zaoferowanej pomocy właściciela w przytrzymaniu go (mój tylko syczał, warczał i lekko się kręcił), to się zastanów nad swoim wyborem. Inni po fachu potrafili. Inni uratowali mu życie. Ty byś przez swoje opóźnianie diagnozy i strachu, doprowadziła do jego śmierci.
Bardzo polecam tego lekarza weterynarii. Mój pies miał wykonywane echo serca (31.03) i jestem bardzo zadowolona z wizyty. Badanie zostało przeprowadzone bardzo dokładnie, wszystko zostało spokojnie wyjaśnione, a sam lekarz jest niezwykle miły i empatyczny zarówno dla zwierząt, jak i ich właścicieli. Wizyta przebiegła w bardzo przyjaznej atmosferze. Zdecydowanie polecam!
Chciałbym podzielić się bardzo przykrą i bolesną sytuacją. Niestety, wizyta u tego weterynarza zakończyła się tragicznie – mój pies został uśmiercony wskutek podania niewłaściwego leku w nieprawidłowej dawce. Zamiast fachowej pomocy i troski, spotkała nas rażąca niekompetencja i brak należytej staranności. Straciliśmy ukochanego członka rodziny przez błąd, którego można było uniknąć. Zdecydowanie nie polecam tego gabinetu nikomu, kto chce mieć pewność, że jego zwierzę jest w dobrych i odpowiedzialnych rękach.
Jest nam przykro z powodu odejścia Państwa pupila i rozumiemy ogrom emocji związanych z tą trudną sytuacją. Chcielibyśmy jednak wyjaśnić, że pies trafił do naszej Przychodni odwodniony, z objawami neurologicznymi, w stanie skrajnego wyniszczenia i wychudzenia. Według uzyskanych informacji głównym powodem były trwające od kilku tygodni wymioty. Podejmowane były próby leczenia w innych placówkach.
Niezwłocznie ( za Państwa zgodą ) wykonaliśmy konieczne badania. Wdrożyliśmy stosowne leczenie. Poinformowaliśmy o niepomyślnym rokowaniu. Staraliśmy się ograniczyć dokuczliwe dla pacjenta objawy.
Nasze postępowanie wykonywane było zgodnie ze sztuką lekarską , z należytą starannością, a wszystkie dawki leków dobrane były stosownie do wagi i stanu pacjenta.
Z poważaniem
Zespół Przychodni Weterynaryjnej
Bardzo przyjazna Przychodnia dla zwierząt i ich opiekunów
Bardzo dziękujemy za pomoc w nagłej sytuacji nasz pies został pogryziony przez osy w lesie. Gdyby nie profesjonalna i ekspresowa pomoc Pani Doktor z tej kliniki pewnie już by go nie było. Z całego serca ♥️ dziękujemy za profesjonalne podejście i bardzo duża pomoc oraz zainteresowanie każdego członka tego zespołu. Zwłaszcza dla Pani Doktor której niestety nie pamiętam imienia bo sytuacja w jakiej znalazł się nasz kochany Rocky spowodowała że nie zapamiętałam imienia jego wybawczyni♥️DZIĘKUJEMY
Bardzo uprzejma i sympatyczna atmosfera na recepcji.Pani Doktor profesjonalna i empatyczna do pacjenta i własciciela- bardzo polecam.Dziękujėmy bardzo.Irena Mikulska i Kizia
Bardzo profesjonalne podejście do pacjenta i spanikowanej rodziny. Pan doktor zają się nami bardzo dokładnie i na spokojnie wytłumaczy dalszy plan działania. Nasz mały pies uratowany! Jeszcze raz serdecznie dziękuję za okazaną pomoc i wielkie serce!
Nie polecam tej przychodni.
Po sterylizacji mojej suczki zgłaszałam nasilone objawy – silne dyszenie, piszczenie, niepokój. Objawy były bagatelizowane i tłumaczone „normalnym działaniem leków”. Otrzymałam informację, że podany lek działa do 14 godzin – później okazało się, że jego realny czas działania to jednak 5 godzin. Informacja ta nie została wcześniej zweryfikowana przez lekarza.
Reakcja na pogarszający się stan psa była odwlekana. Dopiero po kilku godzinach, mailach i telefonach zalecono przyjazd do przychodni pod koniec jej godzin otwarcia, skąd ostatecznie zostaliśmy skierowani do kliniki całodobowej, gdzie pies spędził noc. Uważam, że gdyby objawy zostały potraktowane poważnie wcześniej, sytuacja mogłaby wyglądać inaczej.
Dodatkowo nocne problemy pozabiegowe zostały skomentowane sugestią zastosowania „męskiego podejścia”, czyli ich ignorowania, co uważam za nieprofesjonalne i niepoważne.
Druga bardzo poważna sprawa dotyczy zabiegu usunięcia guza u mojej drugiej suczki. Pobrano materiał do badania histopatologicznego. Wynik, który otrzymałam dopiero po własnej prośbie, wskazywał jednoznacznie, że próbka została uszkodzona i nie można określić, czy guz był złośliwy, czy łagodny.
Dopiero po mojej reakcji – kiedy zapytałam, jak mam ten wynik rozumieć, co powinnam dalej zrobić oraz dlaczego nie pobrano próbki przed usunięciem guza, skoro istniało ryzyko jej uszkodzenia – otrzymałam informację, że lekarz będzie się ze mną kontaktował. Podczas wizyty nie dano mi dojść do słowa, moje uwagi były lekceważone, a rozmowa została podsumowana stwierdzeniem, że lekarz „wie swoje”, a jeśli nie odpowiada mi taka sytuacja, mogę zmienić przychodnię. Otrzymałam zwrot kosztu badania w kopercie, a sprawa została uznana za zamkniętą mimo że problem diagnostyczny pozostał nierozwiązany.
Po tym wszystkim lekarz postanowił jeszcze do mnie zadzwonić, aby zarzucić mi, że go okłamałam, cytując treść maila, który otrzymałam dopiero w odpowiedzi na moje dwa wcześniejsze maile z pytaniami, co dalej i z prośbą o wyjaśnienia. W rozmowie konsekwentnie podtrzymywał stanowisko, że wszystko zostało wykonane prawidłowo, ponownie nie dając mi dojść do słowa.
W efekcie:
– w pierwszym przypadku doszło do bagatelizowania objawów i przekazania błędnej informacji o leku, co zakończyło się nocą spędzoną w klinice całodobowej,
– w drugim przypadku utracono możliwość postawienia rozpoznania histopatologicznego, co niesie realne konsekwencje zdrowotne i niepewność co do dalszego rokowania mojego psa.
Nie chodzi o pieniądze a o podejście do człowieka i zwierzaka- to jest coś czego się tak łatwo nie wyceni.
Jedna z najlepszych Klinik Weterynaryjnych którą znam lekarzy którzy podchodzą z pasją i nie naciągają bardzo dziękuję za opiekę nad moim psem Grace
Ps. Polecam również mokrą karmę dla psiaków 92% mięsiwa
Wizyta ortopedyczna u doktora Tadeusza- jak zawsze pełen profesjonalizm, zaangażowanie i serdeczność w kontakcie zarówno z kotem jak i opiekunem. Wróciliśmy po kilku latach przerwy. Kot zaopiekowany, ja wiem co robić. Polecam!
Samo miejsce jest w 100% przygotowane do przyjmowania naszych pupili rękawiczki. Jak. I. Płyn do rak po wejściu do przychodni. Czekanie na wizyte trwa do trzech minut. Po uprzedniej rejestracji. Obsługa lekarska naprawde fachowa lekarze i obsługa profesjonalna w pełnym tego śliwa znaczeniu. Pozdrawiam cały zespol.
Moja córka przyjechała dziś rano do kliniki z 13-letnią, ciężko chorą kotką. Lekarz stwierdził niewydolność nerek. Skierował córkę do innej placówki, która ma możliwość wykonywania dializ – i za tę część jestem wdzięczna, bo było to konieczne.
Niestety sposób, w jaki została potraktowana moja córka, był dla mnie absolutnie nie do przyjęcia. Była w ogromnym stresie, płakała i wyraźnie potrzebowała wsparcia emocjonalnego oraz jasnych wyjaśnień. Poprosiłam, by przekazała lekarzowi telefon, abym mogła porozmawiać z nim o stanie kota i pomóc jej w tej sytuacji, jednak usłyszałam, że „nie ma na to czasu”.
Byłam ponad 200 km od Gdańska i nie miałam możliwości natychmiast reagować – lekarz był jedyną osobą, która mogła wtedy dać jej minimum poczucia bezpieczeństwa. Karygodne jest, że widząc zapłakaną, młodą dziewczynę w tak trudnej sytuacji, nie znalazł nawet chwili, by porozmawiać z jej matką i wesprzeć pacjentkę-opiekunkę. Brak empatii i elementarnego zrozumienia emocji właściciela zwierzęcia w tak dramatycznym momencie to coś, czego absolutnie nie powinno być w miejscu, które deklaruje profesjonalną opiekę nad zwierzętami i ich opiekunami.
Najczęstsze pytania
Jakie są godziny otwarcia Borcowski, Popławski Przychodnia Weterynaryjna?
Poniedziałek: 08:00–22:00; Wtorek: 08:00–22:00; Środa: 08:00–22:00; Czwartek: 08:00–22:00; Piątek: 08:00–22:00; Sobota: 10:00–18:00; Niedziela: 10:00–18:00.
Gdzie znajduje się Borcowski, Popławski Przychodnia Weterynaryjna?
Adres: Bitwy Oliwskiej, 28, Gdańsk, Gdynia.
Jak skontaktować się z Borcowski, Popławski Przychodnia Weterynaryjna?
Telefon: +48585521681. Strona: naszalecznica.pl.
Jaka jest ocena Borcowski, Popławski Przychodnia Weterynaryjna?
4.5 na 5 na podstawie 1075 opinii użytkowników Google.
Czy Borcowski, Popławski Przychodnia Weterynaryjna jest dostępny dla osób na wózkach?
Tak: dostępne miejsca, dostępna toaleta.